Atrakcją okazał się darmowy wstęp i jazda... drezyną. Spoko. Kto, co lubi. Każdy pierwszy raz jest ważny i niezapomniany, także jazdę drezyną mam zaliczoną
Wyszło słońce, pan Brodaty się suszy. Znieruchomiały dalej uprawia jogę powiatową: stoi. Kontempluje znajdującą się naprzeciw Biedronkę. Łączy się z kosmosem miasteczkowego placu
Dla tych, którzy chcą popakować ale nie gustują w dusznych siłowniach wypełnionych mężczyznami przechodzącymi kryzys wieku średniego. No i można poczuć się jak David Attenborough
W niedzielę ludzie wracają z kościoła. Drogomistrz Bernard Żołnowski wystawia w oknie jedyny we wsi radioodbiornik. Pod oknem zbiera się spore grono słuchaczy
Zamiast dzielnie pokonywać trasę, znowu wylądowałem na pomyślunku, do tego w pozycji absolutnie leżącej. Na Harpagan to ja się raczej nie nadaję z takim podejściem do tematu.
Rozumiem, że masz gdzieś mój dom, że cię to nie obchodzi, że widzisz tylko swój czubek kaprawego nosa i – wątpliwy w tym przypadku, zysk. Ale naprawdę nie lubisz skowronków, żab i żurawi?