Wieś Sprawiedliwych. Powstaje film o bohaterach z Pomieczyna k. Kartuz - Magazyn Kaszuby
Wieś Sprawiedliwych. Powstaje film o bohaterach z Pomieczyna k. Kartuz
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Wieś Sprawiedliwych. Powstaje film o bohaterach z Pomieczyna k. Kartuz

Na przełomie stycznia i lutego 1945 roku temperatura spadła do  dwudziestu stopni poniżej zera, a przez zawalone śniegiem drogi ciągnęły się tabory uciekających przed Rosjanami niemieckich rodzin. Niekiedy słychać już było nadchodzącą ze wschodu kanonadę.

Więźniowie obozu koncentracyjnego Stutthof brnęli w śniegu, skrajnie wyczerpani. Trwała ewakuacja – czyli tzw. Marsz Śmierci. Esesmani zabijali na miejscu tych, którzy już dalej iść nie mogli.

Patrzyli na to mieszkańcy kaszubskich wsi, przez które przechodziły kolumny nieszczęśników. “Stutthof jidze” – nawoływano się. Co zrobić? – myśleli ludzie. Jak im pomóc? A może nawet nie myśleli, tylko od razu, bez zastanowienia brali się za gotowanie całych kanek kaszy, grochu, piekli chleby… Nie poprzestali jednak na ratowaniu życia maszerującym poprzez podanie im jedzenia. Miejscowi Kaszubi zrobili dla nich znacznie więcej.

– A pan, pan by nie pomógł? No co by pan zrobił, nie otworzyłby pan drzwi? – zapytał reportera starszy człowiek, mieszkaniec Pomieczyna, którego ojciec przechowywał więźnia narażając całą swoją rodzinę na śmierć.

Takich jak ojciec tego człowieka było tu  bardzo wielu.

Pomieczyno znajdowało się na trasie przemarszu. Tu mieszkała nieznana nikomu Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata, kobieta, która uratowała Żydówkę. Ale przecież… “ratowali wszyscy”. Pomieczyno to Wieś Sprawiedliwych.

I – jak dotąd, nikt o tym nigdy głośno nie powiedział, nikt nigdy nie odkrył tych dawnych bohaterów, który narażali siebie by ratować innych. Dlaczego się o tym milczy? Dlaczego nie ma tu pomników, nikt nie czci pamięci po bohaterskich Kaszubach?

Być przyzwoitym – każdy z nas chciałby tak o sobie myśleć i mówić. Ale co to znaczy przyzwoitość w momencie, gdy słyszy się w nocy łomotanie do drzwi, za którymi stoi człowiek na skraju śmierci, a za nim idą w pogoni esesmani? Przyjęcie kogoś takiego – to “zwykła” przyzwoitość, czy już bohaterstwo najwyższej próby?

FILM WIEŚ SPRAWIEDLIWYCH

Z radością i satysfakcją ogłaszamy wszem i wobec, że właśnie rozpoczęły się prace nad realizacją  filmu dokumentalnego “Wieś Sprawiedliwych”. Reżyserem filmu i współautorem scenariusza jest Andrzej Dudziński, drugim reżyserem, producentem wykonawczym i także współautorem scenariusza jest Tomasz Słomczyński. Producentem filmu jest Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.

Film będzie opowiadał o praktycznie nieznanym epizodzie z czasów drugiej wojny światowej – pomocy, jakiej maszerującym więźniom obozu koncentracyjnego KL Stutthof, pędzonym przez Niemców w tzw. Marszu Śmierci, udzielili mieszkańcy kaszubskiej wsi Pomieczyno. Tej nocy (z 1 na 2 lutego 1945) z kościoła, do którego zapędzono więźniów, dzięki pomocy miejscowych, uciekło kilkadziesiąt osób. Następnie część uciekinierów była ukrywana w okolicznych gospodarstwach, aż do wkroczenia Armii Czerwonej.

Dramatyczne opowieści

W filmie występują ostatni z żyjących świadków tamtych wydarzeń: osoby, które samodzielnie – jako dzieci lub nastolatkowie, dokarmiali więźniów, organizowali im ucieczki, których rodzice przechowywali zbiegów narażając swoje rodziny na śmierć z rąk Niemców.

Na przykład pan Albin Kwidziński (mieszkaniec Pomieczyna) jako dwunastoletnie dziecko był świadkiem niemieckiej obławy – niemieccy żołnierze przystawili pistolet do głowy jego ojca, który ukrywał zbiega z Marszu Śmierci. Nie przyznał się do tego, w tym czasie zbieg przebywał ukryty pod siennikiem, kilka metrów obok, o czym wszyscy domownicy wiedzieli.

Inny przykład – pani Zofia Gusman (mieszkanka wsi Rąb) jako osiemnastolatka nosiła więźniom jedzenie i samodzielnie, wraz z koleżanką, wyprowadziła więźnia z kolumny marszowej – ryzykując swoim życiem.

Kolejny przykład – Edmund Halman miał osiem lat, kiedy jego rodzice przyjęli pod swój dach dwoje uciekinierów z Marszu Śmierci (narodowości niemieckiej i rosyjskiej). W pewnym momencie do ich domu przyszli Niemcy, przebrany więzień siedział w izbie przy stole. Niemcy spojrzeli na niego, jednak szczęśliwym trafem nie domyślili się, że jest on uciekinierem, więźniem KL Stutthof zbiegłym przed chwilą z Marszu Śmierci. Gdyby zorientowali się, najprawdopodobniej cała rodzina zostałaby rozstrzelana.

Takich opowieści, nagranych w 2018 roku, jest więcej…

Bezimienni bohaterowie

W literaturze przedmiotu oraz w materiałach filmowych znajduje się sporo wyczerpujących opisów tamtych tragicznych wydarzeń, jednak są to głównie relacje ofiar. Jak dotychczas nie podjęto działań polegających na przedstawieniu postaw bohaterskich mieszkańców.

W zbiorowej pamięci przetrwało przekonanie o tym, że „Kaszubi pomagali więźniom”, i że dzięki temu „wielu więźniów uciekło z Marszu Śmierci”. Niestety, jak dotychczas nikt nie pokusił się o rozwinięcie tych twierdzeń.

W kaszubskich wsiach, przez które przechodził Marsz Śmierci KL Stutthof, wiele jest miejsc upamiętniających ofiary hitlerowskiego terroru – poświęcone im są ulice, tablice pamiątkowe, pomniki, organizuje się uroczystości dla uczczenia pamięci “ofiar Marszu Śmierci”. Nikt jednak nie podejmuje działań dla upamiętnienia bohaterstwa ludzi, którzy – narażając życie własne i swoich rodzin, udzielali pomocy więźniom, organizując im ucieczki, przynosząc im jedzenie, przechowując w swoich gospodarstwach przez kolejne tygodnie. A skala tej pomocy była bardzo duża – jak na warunki małych wsi. W samym Pomieczynie na przykład udzielono takiej pomocy (umożliwienie ucieczki, przechowywanie zbiega) kilkudziesięciu osobom. To oznacza, że praktycznie cała wieś zaangażowała się w udzielanie pomocy maszerującym.

Bohaterowie tamtych dni są kompletnie nieznani, choć – udzielając pomocy, ryzykowali życiem, swoim i swoich rodzin. Jak dotychczas nikt – żaden dziennikarz lub historyk, nie podjął tego tematu. A jednak w samej wsi wspomnienia o tych, którzy ratowali są żywe, choć raczej niechętnie opowiada się o tym obcym osobom. Dlaczego?

Dotacja z ministerstwa

W kwietniu tego roku Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie, decyzją ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego, przyznał dofinansowanie realizacji filmu w wysokości 30 000 zł.

Jednak budżet realizacji tego przedsięwzięcia został określony na poziomie dwukrotnie wyższym niż przyznana kwota.

Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie naszego przedsięwzięcia. Każda kwota w tej sytuacji będzie dla nas satysfakcjonująca.

W serwisie polakpotrafi.pl została rozpoczęta zbiórka funduszy na realizację filmu. Tam każdy może nas wesprzeć. Przewidujemy nagrody i promocję – wyślemy płytę, zaproszenie na premierę, wymienimy nazwisko fundatora lub nazwę firmy w napisach końcowych, w podziękowaniu za większą kwotę możemy nadać tytuł sponsora i przy okazji filmu – promować również i samego dobroczyńcę.

Wszystkie szczegółowe informacje pod adresem:

https://polakpotrafi.pl/projekt/wies-sprawiedliwych

Wesprzyjcie nas. Zróbmy ten film razem.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły