Prof. Elżanowski: Haniebna masakra dzików będzie nieskuteczna - Magazyn Kaszuby
Prof. Elżanowski: Haniebna masakra dzików będzie nieskuteczna
Marcin Dowgiałło Marcin Dowgiałło

m.dowgiallo@magazynkaszuby.pl

Prof. Elżanowski: Haniebna masakra dzików będzie nieskuteczna

O sprawie pisaliśmy 13 lutego: według rekomendacji ministerstwa środowiska, w Polsce – do 30 marca ma dojść do “depopulacji” dzików, czyli odstrzału, który zmniejszy populację do 1 osobnika na 1000 hektarów. To oznacza kilku- lub kilkunastokrotne zmniejszenie liczby tych zwierząt w Polsce. Dzik stałby się zwierzęciem rzadkim, zamiast watah, pozostałyby pojedyncze osobniki, znacznie rozproszone w terenie. Wszystko to ma służyć powstrzymaniu rozprzestrzeniania się śmiertelnego dla świń wirusa ASF.

Przeczytaj cały artykuł:

W całej Polsce rozpoczęła się rzeź dzików. Gatunek ma zostać niemal zupełnie zlikwidowany

Rozmowa z prof. dr. hab. Andrzejem Elżanowskim, zoologiem i bioetykiem z Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczącym Sekcji Dobrostanu Zwierząt Polskiego Towarzystwa Etycznego.

HANIEBNA MASKARA DZIKÓW BĘDZIE NIESKUTECZNA

Skąd pochodzi i jak rozprzestrzenia się epidemia Afrykańskiego Pomoru Świń?

Do Polsce wirus „przyszedł” ze wschodu, z Białorusi i ostatecznie z Rosji, gdzie ma się dobrze, bo chore zwierzęta są często zabijane do konsumpcji. Profesor Zygmunt Pejsak, nasz główny specjalista od chorób świń z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach potwierdza, że prawie wszystkie nowe ogniska zarażenia w Polsce są wynikiem przenoszenia przez ludzi. Okazuje się też, że wirus rozprzestrzenia się z powrotem na dziki przez niechlujstwo rolników. Przykładowo, znane są przypadki myśliwych-hodowców ze wschodniej Polski, którzy przynieśli upolowane zwierzę do domu i zarazili całą hodowlę. Ten wirus dobrze przeżywa w środowisku zewnętrznym. No i można go przenieść w najrozmaitszych postaciach. Przenoszą go szczególnie myśliwi i kłusownicy. Psy szarpią postrzelone dziki i w ten sposób wirus trafia do domów. Albo przy patroszeniu zwierząt – krew pozostaje na śniegu, czy w ziemi, a ASF w padlinie, w szczątkach, w śniegu czy w glebie przeżywa miesiącami. Prawda jest taka, że polowania, które miały dotychczas miejsce, walnie przyczyniły się do rozprzestrzeniania tego wirusa, przy braku skutecznej bioasekuracji.

Bioasekuracji?

Bioasekuracja dla małych gospodarstw polega m.in. niekarmieniu zwierząt zlewkami i odpadkami, pełnej izolacji świń od możliwych spotkań z innymi świniami czy dzikami, zmianie ubrania i butów przed wejściem i wyjściem z chlewni orazu wyłożeniu mat dezynfekcyjnych przed wejściem do gospodarstwa i przed chlewnią, powstrzymaniem się od polowań co najmniej 2 doby przed kontaktem ze świniami. Polega także na przestrzeganiu kontroli uboju gospodarczego przez weterynarza, co jest w Polsce notorycznie lekceważone, bo kolejne rządy boją się narazić wieśniakom podrzynającym gardła świniom. Ostatnia kontrola NIK wykazała, że rządowy program bioasekuracji był wadliwy a jego realizacja nieudolna. Ponadto wszystkie zakupione świnie muszą pochodzić z wiadomych bezpiecznych źródeł. Obok bioasekuracji najważniejsze jest usuwanie martwych dzików z lasu ponieważ ich trupy rozsiewają wirusa miesiącami, a żywe zarażone dziki tylko przez 8-10 dni.

 1

Prof. Andrzej Elżanowski. Fot. archiwum prywatne

Tymczasem ministerstwo środowiska planuje masowy odstrzał dzików, niemalże likwidację populacji. Jaki to może mieć skutek?

Polowanie i strzelanie samo w sobie stwarza zagrożenie, bo rozprasza dziki. Powoduje mieszanie populacji. Po drugie powoduje dostawanie się wirusa do środowiska razem z krwią i odpadkami. Im więcej będziemy polować w Polsce na dziki, zmniejszać ich liczebność, tym więcej ich będzie przychodzić zza wschodniej granicy.

W planach rządu jest budowa ogrodzenia na granicy z Białorusią.

Bez rygorystycznego przestrzegania higieny (co na wschodniej granicy Polski jest praktycznie niewykonalne) planowane ogrodzenie też nie pomoże. Jest też aspekt humanitarny. Dziki są bardzo inteligentnymi, społecznymi ssakami. Ich „depopulacja” oznacza masakrę.

Polowania na dziki były organizowane od zawsze.

Jest pewna różnica pomiędzy takim rutynowym polowaniem, jakie urządzali dotąd myśliwi a tym, co teraz ma się wydarzyć. Jeśli zastrzelono jednego, dwa, trzy dziki, to wataha jakoś dalej funkcjonowała. Natomiast taka zagłada pozostawia straumatyzowane niedobitki. Przecież dzikie zwierzęta już żyją w „krajobrazie strachu”, którego natężenie zdradza stężenie hormonów stresu (kortykosterydów) w ich odchodach. Takie badania wykazały jak bardzo nawet rutynowe polowanie zwiększa poziom strachu u zwierząt.

Twierdzi więc pan, że masowe polowanie na dziki jest „beznadziejne”…

To jest beznadziejne przy takim poziomie działania resortu rolnictwa i Inspekcji Weterynaryjnej, która w wielu powiatach tolerowała niechlujstwo zwłaszcza w drobnych gospodarstwach. Nawet przy małej populacji dzików zarażenie nie zniknie, jeżeli nie zmusi się małych gospodarstw do tego, żeby się w pełni bioasekurowały albo zaprzestały trzymania świń.

A kto powinien nadzorować program bioasekuracji? Służby weterynaryjne?

Inspekcja Weterynaryjna, która skompromitowała się po raz kolejny. Jak wskazała NIK, raporty Inspekcji były fałszywe. Powiatowi lekarze weterynarii przymykali oko na to co się dzieje. Mimo dużego zagrożenia wysyłano raporty, z których wynikało, że wszystko jest w porządku. To zawaliło walkę z ASF. A teraz zwala się wszystko na dziki i planuje się ich masakrę.

Czyli – jak można zapobiec skutecznie epidemii?

Efektywny program bioasekuracji. Zdyscyplinowanie hodowców świń. Chcesz hodować świnie, upierasz się, żeby to robić, musisz się temu podporządkować. Jak twierdzi prof. Zygmunt Pejsak, porządna bioasekuracja daje praktycznie gwarancje ochrony przed zarażeniem. Powinno się uchwalić specustawę, która zamiast masakry dzików, spowoduje zdyscyplinowanie hodowców świń. Powinny się znaleźć pieniądze na dostosowanie małych gospodarstw.

A co z dzikami?

Trzeba je zostawić w spokoju, przestać dokarmiać je na „nęciskach”, co praktykuje się żeby można było sobie łatwo postrzelać, i przestać uprawiać kukurydzę pod lasem żeby skasować intratne odszkodowanie za szkody. Masowe polowania będą przyczyniać się do rozprzestrzeniania wirusa. Sami myśliwi będą ten wirus ciągle rozprzestrzeniać jeżeli każdy z nich wraz z psem i samochodem nie będzie każdorazowo i kompletnie zdezynfekowany przed powrotem z polowania. Wątpię czy da się to zrealizować.

ASF nie jest problemem, który pojawił się w ostatnich miesiącach.

Tak, a wszystko, co się dzieje, pokazuje poziom niekompetencji i niedbalstwa naszego państwa. Ta epidemia jest u nas od paru lat. Głośno się o niej mówi od dawna. I co zrobiono do tej pory? Wadliwy program bioasekuracji, który był opieszale wdrażany i miejscami sabotowany przez służby weterynaryjne tolerujące niechlujstwo i nieodpowiedzialność rolników. Nadal nie robi się tego co jest najważniejsze, to znaczy nie ma skutecznej akcji zbierania trupów, które są głównym źródłem zarażenia. W zamian planuje się haniebną masakrę zwierząt z zabijaniem ciężarnych loch, która jest zaprzeczeniem humanitaryzmu i zdradza niski poziom cywilizacji naszego rządu.

Prof. Elżanowski: Haniebna masakra dzików będzie nieskuteczna

Haniebna masakra dzików będzie nieskuteczna. Fot. Pixabay

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły