Film "Ścinanie kani" - niebawem premiera. Niezwykle ciekawy obrzęd kaszubski - Magazyn Kaszuby
Automatycznie zapisany szkic 5
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Film “Ścinanie kani” – niebawem premiera. Niezwykle ciekawy obrzęd kaszubski

Scynanié kani – film w reżyserii Andrzeja Dudzińskiego – premiera odbędzie 22 listopada 2019 r.  (piątek) o godz.18.00 w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach ( w budynku muzealnym tzw. gospodarczym) przy ul. Kościerskiej 1.

Ptak leniwy, ptak grzeszny

Dawno temu, tak dawno, że chyba już nikt dokładnie nie wie kiedy to było dokładnie, na Kaszubach nastała susza. Zwierzęta zapytały Pana Boga co mają robić, a On polecił im kopać studnię i wskazał miejsce, w którym miała pojawić się woda. Zwierzęta zabrały się do pracy – i wkrótce były uratowane. Jedna kania – drapieżny ptak, nie chciała pracować. Spotkała ją za to kara. Do dzisiaj lata po kaszubskim niebie, wołając: pijc, pijc. Bóg skazał ją na wieczne pragnienie.

Tyle kaszubska legenda. Jednak lenistwo nie jest jedyną przewiną drapieżnego ptaka. W kaszubskiej tradycji w zasadzie wszystko co złe, niegodne, grzeszne i podłe jest uosabiane przez kanię. Dlatego Kaszubi od wieków ścinaja kanię.

Zajrzyjmy do Bedekera Kaszubskiego autorstwa Róży Ostrowskiej i Izabelli Trojanowskiej:

W sobótkowy zatem wieczór na Kaszubach, chętnie w miejscu wznoszącym się ponad wsią, na polanie lub na placu, odbywała się ta ceremonia w obecności mieszkańców. Wnoszono przywiązaną do żerdzi kanię, za którą postępował kat z toporem. Mówca oskarżyciel ogłaszał listę win, a sędzia wydawał wyrok. (…) Głowa obarczonej zatem nad miarę kani musiała spaść czy to w czerwieni prawdziwej krwi, czy choćby jako gliniany symbol. Żywą bowiem niegdyś kanię zastępowano z biegiem czasu kurą, wroną, wreszcie figurką ulepioną z gliny. Gdzieniegdzie (…) kanią, którą ścinano, był kwiat, najchętniej czerwona piwonia. Wieloznaczny jest więc obyczaj ścinania kani. Jej tajemne związki z kobietą, symbolika czerwieni: krwi-kwiatu, zdają się potwierdzać (…) bardzo wiekowy, pogański charakter obrzędu.

Ceremonia odbywa się w formie spektaklu ludowego. Kania pełni rolę ofiary. Musi zapłacić za grzechy innych osób. Ścięcie kani czyli unicestwienie ptaka, jest na wskroś symboliczne. Chodzi o to, że ludność danej wsi, członkowie określonego środowiska, odcinają się od niechlubnej przeszłości, od tego, co było, złe.

Większość badaczy stoi na stanowisku, że obrzęd ten daleko wykraczał poza funkcje wspólnej zabawy.

Wśród wielu sensów owego zwyczaju można wymienić na przykład taki; jako element sięgającej czasów przedchrześcijańskich magii związanej z kultem płodności i wegetacji, ścinanie kani było również momentem inicjacji młodych pasterzy. Najczęściej to oni brali udział w przedstawieniu odgrywając określone przez tradycję role, a gdy ptak padał nieżywy, wręczali swoim wybrankom ozdobione wstążkami czapki. Przyjęcie czapki oznaczało zgodę na taniec (tylko taniec?) do rana, odrzucenie jej – wiadomo… Tak czy inaczej młodzi mężczyźni tej nocy po raz pierwszy dopuszczani byli do zabaw, jak dorośli.

Różni badacze szukali kolejnych sensów obrzędu: ścinanie kani miało być formą krytyki społecznej albo reliktem prawa zwyczajowego czy świadomości moralnej.

Kania polityczna

Film Scynanié kani w reżyserii Andrzeja Dudzińskiego przedstawia ten właśnie dawny obrzęd kaszubski.

– Film opowiada o starodawnym zwyczaju ścinania kani, znanym na Kaszubach od wielu wieków, choć pod koniec XIX wieku został on nieco zapomniany – tłumaczy reżyser. – Wtedy też zaczęły pojawiać się pierwsze próby odtwarzania go „na nowo”, np. w Strzelnie w 1898 roku. To był pierwszy pokaz, po którym coraz częściej przedstawiano ten obrzęd w różnych kaszubskich miejscowościach.

Co ciekawe, odtwarzanie ceremonii z drapieżnym ptakiem w roli głównej, miało swój wymiar polityczny. Jak tłumaczy Andrzej Dudziński, obrzęd ten był niechętnie widziany przez władze pruskie.

– Nie dość, że odbywał się w języku polskim, to pojawiały się podejrzenia, że jest czymś w rodzaju kpiny z procesów, jakie Prusacy wytaczali Kaszubom. A procesy te były formą nękania ludności miejscowej ze strony niemieckich władz.

Polityczny kontekst ceremonii z kanią w roli głównej miał wrócić po kilku dekadach. Pewną anegdotą jest, jak władze PRL-u reagowały na tego rodzaju spektakle. W 1980 roku pierwszym sekretarzem KC PZPR został… Stanisław Kania.

– I nagle powstał zgrzyt… Komuniści nie zakazali odtwarzania obrzędu, jednak wytyczne były takie, żeby za każdym razem zaznaczać, że jest to ścinanie „ptaka kani”. Żeby nikomu nie wpadło do głowy, że chodzi o ścinanie pierwszego sekretarza – śmieje się Andrzej Dudziński.

Kania starodawna, kania współczesna

Nie ulega wątpliwości, że mamy dzisiaj do czynienia z czymś w rodzaju odrodzenia dawnych przedstawień sobótkowych – spektakle te odbywają się coraz częściej, a w niektórych miejscach – regularnie, raz do roku.

Zwyczaj ten to – można by rzec, „specjalność kuchni kaszubskiej”. Ślady podobnego obrzędu odnajdujemy tylko na Ukrainie, jednak tam zwyczaj ten się nie zadomowił. Mówiąc wprost – Europa tego nie zna. Można śmiało rzec, że Kaszuby są jedynym miejscem na świecie, gdzie wykształcił się i wciąż jest żywy obrzęd ścinania kani.

A czym może być dzisiaj ścinanie kani?

– Widziałem różne spektakle, niektóre w całości oparte na formule znanej ze starych zapisów przebiegu tego widowiska. To także ma swój urok – przyznaje Andrzej Dudziński. I dodaje: – Ale nie zawsze tak jest. Irena Brzeska na przykład stworzyła swój przepiękny spektakl pt. Kania, w którym opowiada swoją wersję tej historii. To odrębna sztuka w formie teatru lalek, doceniam jej wersję, jest fantastyczna. Zresztą różne osoby i zespoły korzystają z bazy, jaką jest wiedza ludowa, żeby stworzyć coś nowego. Na przykład teatr Zymk z Wejherowa, także stworzył i przedstawia spektakl, który jest odniesieniem do obrzędu ścinania kani, ale w tym przypadku artyści tworzą zupełnie nową historię, osadzoną w przestrzeniach apokaliptycznych. To kolejny przykład powstania zupełnie nowej wartości na bazie starego obrzędu i starych zwyczajów. W Gdyni natomiast są pisane specjalne scenariusze odwołujące się do wydarzeń bieżących – tłumaczy Andrzej Dudziński.

Jest więc tak, że ścinanie kani – jako pewna forma przedstawienia, może służyć i służy komentowaniu współczesności. Zresztą to nic nowego, od zawsze było takie właśnie założenie – ów „proces” odbywający się w formie spektaklu miał stanowić coś w rodzaju komentarza do rzeczywistości osób w nim uczestniczących.

***

Film Scynanié kani składa się z trzech części: pierwsza dotyczy genezy zwyczaju, druga obrazuje inicjatywy odtwórcze, trzecia zaś dokumentuje współczesne inspiracje ścinaniem kani.

Po raz pierwszy zostanie pokazany szerokiej publiczności w piątek 22 listopada 2019 r.o godz.18.00 w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach.

Do współpracy przy jego realizacji zaproszono wiele instytucji i osób związanych z Kaszubami. Wystąpili w nim badacze, regionaliści i sami artyści.

***

Scynanié kani

Kartuzy 2019

Scenariusz i reżyseria: Andrzej Dudziński

Zdjęcia, montaż, dźwięk: Andrzej Dudziński, Wacław Donica, Michał Nowicki

Produkcja: Muzeum Kaszubskie w Kartuzach

***

Od autora: Kania (np. kania ruda Milvus milvus) to piękny, chroniony ptak. Całe szczęście, że dziś już nikt nie zabija tego zwierzęcia w celach obrzędowych. Używa się do tego celu szmacianych lalek. Dlatego niniejszy artykuł w żadnej mierze nie może być uznany za zachętę do dręczenia zwierząt. Wręcz przeciwnie – zachęcamy do obserwowania i podziwiania tych pięknych ptaków nad kaszubskimi polami, łąkami i lasami. Warto przekonać się samodzielnie, czy ich głos przypomina wołanie o picie…

 

 

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły