"Boję się chodzić po wsi". Wilki w okolicach Przywidza - Magazyn Kaszuby
"Boję się chodzić po wsi". Wilki w okolicach Przywidza 1
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

“Boję się chodzić po wsi”. Wilki w okolicach Przywidza

Było przed siódmą rano, początek października. Jeden z gospodarzy w Nowej Wsi Przywidzkiej wyprowadził owce na pole znajdujące się miedzy zabudowaniami a granicą lasu. Po mniej więcej godzinie przechodził w pobliżu pastwiska. Zauważył, że jedna z owiec w nienaturalny sposób leży na trawie. Gdy doszedł na miejsce, zastał zaduszone zwierzę, rozpłatany brzuch, wyjedzone fragmenty mięsa. Dalej w stronę lasu leżały jeszcze dwie owce.

– Wilków nie widziałem. Musiały uciec do lasu. Porwały mi jeszcze jedną dorosłą owcę i jagnię. W sumie straciłem pięć sztuk zwierząt.

Wilk straszny

– Proszę pana, to wszystko działo się w biały dzień, tuż obok szkoły. Przecież tam były dzieci! Teraz już nikt nie puszcza dzieci samych, wszyscy dowożą samochodami! – dodaje sąsiadka, która hoduje zwierzęta, również egzotyczne. – Nie wypuszczę moich zwierząt teraz na pastwisko. Trzymam je w zagrodzie, na terenie zabezpieczonym drutem pod napięciem. Ale czy to pomoże?

A pani w sklepie w sąsiedniej wsi, stwierdza:

– Ja tam się boję. Zawsze chodziłam do pracy pół kilometra asfaltową drogą przez las. Teraz już nie chodzę, nie ma mowy. Te pół kilometra dojeżdżam samochodem. Dlaczego? No jak to, dlaczego… Wilków się boję. Na grzyby też już chodzą tylko nieliczni, którzy się nie boją.

– Słyszał pan, że podchodzą pod zabudowania leśniczówki, w biały dzień?  Nie wie pan o tym? To niech pan leśniczego zapyta. On je ciągle widuje pod oknami! Niczego się te wilki już nie boją. Bo to nie są wilki. To są hybrydy. Ani to wilk, ani pies. Nie boi się jak pies, a groźny jest jak wilk, zagryza co tylko może. Mówię panu, strach jest taki, że… – mówi jedna pani, druga pani… I dodają, że z tymi wilkami, to COŚ trzeba zrobić.

Stara Kiszewa – nieprawdy, półprawdy i manipulacje

We wrześniu w jednej z gazet, które ukazują się na Kaszubach, pojawił się artykuł z którego wynikało, że w gminie Stara Kiszewa wilki zagryzły 25 owiec – i to w ciągu jednej nocy. W związku z tym rada gminy miała wystosować “stanowisko” i przedłożyć je ministrowi środowiska, z prośbą o pozwolenie na odstrzał wilków na Pomorzu. Artykuł został napisany tak, że czytelnikowi nie pozostawało nic innego, jak tylko zgodzić się z autorem, że nie ma innego wyjścia, tylko – natychmiast, trzeba rozpocząć polowania na wilki.

Tak napisano w gazecie, a w rzeczywistości… W rzeczywistości jednemu gospodarzowi zaginęło 25 owiec, to prawda. Zgłosił on to nawet na policji, która wszczęła dochodzenie w sprawie… kradzieży owiec. Policjanci – na załączonych zdjęciach, nie widzieli nic poza kłębkami wełny na pastwisku, żadnych szczątków, kości, itd. Postępowanie zostało umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy kradzieży.

Przewodnicząca Rady Gminy Stara Kiszewa zdecydowanie zaprzeczyła, jakoby jakieś stanowisko w tej sprawie było przyjmowane i wysyłane do ministerstwa. Jedyne, co mogłoby być prawdą, to fakt, że rzeczywiście podczas obrad radni ten temat poruszali, była dyskusja. To wszystko.

Krwiożercze hybrydy, których… nikt nie widział

W Nowej Wsi Przywidzkiej rzeczywiście wilki zagryzły owce. Wataha, licząca najprawdopodobniej kilka osobników, postanowiła skonsumować przebywające na pastwisku zwierzęta. To fakt, potwierdzony zresztą przez specjalistów z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, którzy przyjechali na miejsce i dokonali oględzin.

Tyle, jeśli chodzi o fakty. Reszta informacji jest już bardzo nieprecyzyjna.

Czy wilki podchodzą pod leśniczówkę, jak wieść gminna niesie? Wyjaśniamy u źródła – leśniczówka jest położona w centrum wsi: zdarzyło się to raz, i nikt ich nie widział. Znaleziono jedynie tropy, które – najprawdopodobniej, zostały pozostawione przez wilki.

Czy wilki zaatakowały w biały dzień, tuż obok szkoły? Było już jasno – ok. 7 rano. Zagryzione owce znaleziono kilkaset metrów od szkoły, w  miejscu, skąd szkoły nie było widać, oddzielało ja od tego miejsca niewielkie wzgórze. Gospodarz, który zmierzał w kierunku swoich owiec, prawdopodobnie spłoszył wilki, które wyczuwając jego zapach (nie miał z nimi kontaktu wzrokowego) porzuciły zdobycz i uciekły do lasu.

Czy uzasadniony jest lęk przed spotkaniem z wilkiem we wsi, na wiejskiej drodze, pod szkołą lub przy gospodarstwie? Nie ma potwierdzonego przypadku spotkania oko w oko z wilkiem na wiejskiej drodze, nie mówiąc już o żadnym ataku.

Nikt z kim rozmawialiśmy, osobiście nie widział wilków we wsi lub w jej pobliżu. Jedynym dowodem na ich obecność są trzy zagryzione owce (jak twierdzi gospodarz: dodatkowo wilki uprowadziły mu dwie kolejne).

Czy można w tym przypadku mówić o hybrydach, krzyżówkach wilka z psem? Nie ma żadnego dowodu na to, że są to hybrydy – krzyżówki psów i wilków. Żeby można to stwierdzić, trzeba przeprowadzić badania genetyczne.

Tak, wilki zabijają. Żeby jeść

Strach ma oczy wilka. Wielkie, groźne oczy. A wszystkie psy na tle ciemnego lasu, to oczywiście wilki. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak przywołać fakty – potwierdzone przez naukowców, dotyczące wilków.

  1. Wilki nie atakują ludzi. Nie znamy żadnego przypadku ataku wilka na człowieka – czy dorosłego, czy dziecko. Co prawda, przed kilkoma dekadami zdarzyło się taka sytuacja – atakującymi były zwierzęta chore na wściekliznę. Od wielu lat w polskich lasach wścieklizny już nie ma.
  2. Nie ma naukowych dowodów na to, że tzw. hybrydy są mniej płochliwe, bardziej agresywne od wilków. Nie ma naukowych dowodów, że do skrzyżowań wilka z psem w ogóle dochodzi w naturalnych warunkach. Jak dotychczas zidentyfikowano tylko jeden taki przypadek, i natychmiast osobniki te zostały wyeliminowane ze środowiska naturalnego.
  3. Wilków w Polsce nie jest 3,5-4 tysięcy osobników, jak przekonują niektóre osoby. To nieprawda. Nie wiemy dokładnie, nie ma metody ich liczenia, która byłaby w pełni skuteczna. Dostępne dane są tylko szacunkowe i wskazują, że w całej Polsce może być ok. 1500 – 1700 osobników.
  4. Jest prawdą, że wilki mogą polować na zwierzęta gospodarskie, że to się zdarza. Podobnie jak jest prawdą, że żywią się również zwierzyną leśną – kopytnymi – jeleniami, sarnami. To absolutnie naturalne zachowanie tych zwierząt, i nie należy tego w żaden sposób wiązać z jakimkolwiek zagrożeniem dla ludzi.
  5. Często mówi się o ogromnych stratach, jakie wilki wyrządzają rolnikom – w skali województwa czy kraju. Jakie w rzeczywistości są to kwoty? Według danych Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku (wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzęta chronione), w 2017 roku wypłacono odszkodowania za szkody wyrządzone przez wilki, łącznie w kwocie 51 518 zł. W ciągu całego roku wpłynęło trzynaście zgłoszeń z terenu województwa. Dla porównania – Polski Związek Łowiecki, Zarząd Okręgowy w Gdańsku (wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzane przez zwierzynę łowną) w ciągu roku wypłacił odszkodowania na łączną kwotę 1 233 784 zł. za szkody wyrządzane przez takie zwierzęta jak sarny, jelenie, dziki.

“Ogromne” straty

Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska wypłacają odszkodowania za szkody wyrządzone przez wilki. Wygląda to w ten sposób, że hodowca, któremu wilki zagryzły zwierzęta, powinien ten fakt zgłosić do RDOŚ i zażądać, by jak najszybciej na miejsce przyjechali specjaliści, którzy ocenią, czy rzeczywiście mamy do czynienia z skutkami działalności wilków. Do tego czasu nie wolno ruszać zabitych zwierząt, zacierać śladów. To ważne, bo odcisk wilczej łapy w piasku może tu mieć kluczowe znaczenie.

Jednak rolnicy narzekają: że RDOŚ niechętnie wypłaca odszkodowania, że na specjalistów trzeba czasem czekać kilka dni, że brak ogrodzenia może powodować, że odszkodowanie nie zostanie wypłacone… Że niejasne są zasady przyznawania tych odszkodowań i także – nie wiadomo, jak się zabezpieczać przed wilkami. Postanowiliśmy więc umówić się na rozmowę – wysłaliśmy stosowną prośbę do RDOŚ w Gdańsku. Niestety, nasza prośba pozostała bez odpowiedzi.


KOMENTARZ AUTORA

Są miejsca w Polsce, w których wilki współżyją z ludźmi od dekad – na przykład w Bieszczadach czy Puszczy Białowieskiej. Miejscowi mieszkańcy wsi graniczących z terytorium wilków przyzwyczaili się do ich obecności, starają się zabezpieczać przed stratami, a gdy dojdzie do zagryzień, zwracają się do RDOŚ o odszkodowanie. Nikt tam nie obawia się wilków na tyle, by powstrzymywać się od wchodzenia do lasu czy chodzenia wiejskimi drogami.

Rozpowszechniona jest tam wiedza (i cały czas trwają działania edukacyjne), dotycząca tego, jak należy zabezpieczać swoje zwierzęta przed wilkami (flary, owczarki – psy stróżujące, itd.). Tego brakuje na Pomorzu.

Tymczasem wiele informacji, które funkcjonują w publicznym obiegu, bardzo często nie ma nic wspólnego z prawdą. Można powiedzieć, że to już nawet nie są manipulacje, to są zwyczajne kłamstwa. Komuś bardzo zależy, żeby podsycać lęk przed wilkami.

Organizacje stawiające sobie za cel ochronę przyrody powinny dać odpór temu zjawisku, ale nie poprzez wdawanie się w pyskówki i awantury na różnych forach internetowych, ale poprzez działania edukacyjne i pomoc w pozyskiwaniu środków na zabezpieczanie przed ewentualnymi szkodami. Tak jak dzieje się w innych częściach Polski.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły