L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię - Magazyn Kaszuby
L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię 2
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk – od Rytla po Gdynię

W sieci ukazał się właśnie nowy klip muzyka i reżysera Łukasza Rostkowskiego, bardziej znanego jako L.U.C.,do piosenki „Fruń”, nagranej razem z Karoliną Czarnecką i Laboratorium Pieśni.

Akcja rozgrywa się na Kaszubach, a dokładniej rzecz biorąc w kaszubskim lesie, począwszy od Rytla, skończywszy na Gdyni.

O tym, co dzieje się na klipie, o wrażeniu, jakie zrobiły na artyście pozostałości po ubiegłorocznej nawałnicy, o bólu, upadkach i pięknie Trójmiasta i Kaszub, opowiada nam sam Łukasz Rostkowski – L.U.C.

 

Z Łukaszem Rostkowskim rozmawia Tomasz Słomczyński

Dlaczego wylądowałeś u nas na Pomorzu z teledyskiem do piosenki „Fruń”? Jak to się stało?

Mam romans z Trójmiastem i Pomorzem. To ma związek z moimi pasjami, bo i rower, i żagle, i kajt i sporo zajawek bliskich naturze… No i miłość… Moja dziewczyna to śliczna kaszubska księżniczka. To wszystko razem przeniosło mnie na te tereny i jestem tu teraz znacznie częściej.

Teledysk zaczyna się od sceny nakręconej na terenie przez który przeszła nawałnica.

Ten widok jest obłędny. Obłędny, ale w smutny sposób. To było bardzo inspirujące. To był niesamowity pejzaż do tego, żeby opowiedzieć o pewnych doświadczeniach życiowych.

OBŁĘDNY SMUTEK

Zaraz dojdziemy do tego o czym jest teledysk, tymczasem chciałbym cię zapytać co czujesz, jak widzisz las, którego już nie ma.

Właściwie to jego pozostałości. Kocham zieleń – to był przerażająco smutny widok, ale też respekt dla natury, poczucie, że odbyła się tu wielka walka między żywiołami. Właściwie człowiek sobie myśli, że drzewa i wiatr, że to wszystko jest harmonią. A tu proszę, mamy dowód na to, że i tu zdarzają się anomalia, unicestwienie. W odniesieniu do społeczeństwa mówimy, że coś jest „patologiczne”, podobnie mamy tutaj… Niesprawiedliwość – może to jest właściwe słowo?

Natura sama siebie unicestwia…

Tak, dokładnie. To jest absurdalne. Zaraz pojawia się myśl, żeby to naprawić. Dlatego postanowiliśmy zrobić coś w tym regionie, przypomnieć ludziom o tej tragedii. A teraz, z tego co wiem, na wiosnę mają ruszyć nowe nasadzenia, w które zresztą osobiście planuję się zaangażować. Bardzo cieszy mnie myśl, że lokalna społeczność chce odbudować ekosystem, żeby kolejne pokolenia też mogły patrzeć na lasy.

L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię

Źródło: materiały prasowe

MILION PROJEKTÓW, ADHD

Czy to są plotki, że będziesz mieszkał w Trójmieście?

Już od kilku miesięcy mieszkam w Trójmieście. W życiu muzyka jest tak, że miejsce zamieszkania jest jak sobota w Sopocie – płynny temat – często wyskokowy. Oczywiście cały czas jestem też związany z Wrocławiem i Warszawą, ale teraz większość czasu spędzam w Trójmieście.

No właśnie, dotychczas byłeś kojarzony z Wrocławiem. Czy to oznacza, że teraz będziesz kojarzony z Trójmiastem?

Trudno powiedzieć. Jestem na tyle aktywną jednostką, z ADHD, że gdziekolwiek się pojawiam, robię milion rzeczy, projektów. Potem jestem już kojarzony z tym miejscem, w którym się to wszystko dzieje. Niewątpliwie Wrocław nadal jest dla mnie ważny, mam tam wielu przyjaciół i się od niego nie odcinam, ale niewątpliwie Trójmiasto jest teraz dla mnie nową przestrzenią, w której już planuję nowe projekty. Tak – Kaszuby, Trójmiasto, to jest dla mnie nowa przestrzeń. Na nowej płycie Good LUCk – już są tego akcenty – m.in. mały tribute dla morza – w utworze Dobra Fala z Sarsą i Kasią Figurą.

MOJA MAŁA NIEŚMIERTELNOŚĆ

Teledysk, o którym mówimy, zaczyna się od upadku, a kończy pozytywnym akcentem nad samym morzem. O czym jest ta historia?

To bardzo wielowątkowa historia, w której chciałem zawrzeć kilka różnych przekazów. Chciałbym zostawić też trochę przestrzeni do interpretacji. Zależało mi, żeby opowiedzieć o roli upadku, o tym, że upadki często mają jakąś wartość. Nie doceniamy bólu, którego czasem doświadczamy, w różnych sytuacjach, a przecież on nas czasem doprowadza do pięknych miejsc, do których nie doszlibyśmy bez niego, bez woli walki, bez nauczek. Z drugiej strony jest to opowieść o naturze. Energii, jaką ta natura wyzwala, o obcowaniu z nią. Jest to też opowieść o filozofii tu i teraz. O odcinaniu przeszłości i przyszłości, o takiej uważności, skupianiu się na chwili, która trwa. To jest związane z założeniami, o których pisał Eckhart Tolle w swojej książce „Potęga teraźniejszości”.

Jest to też jakaś mała zachęta do tego, by zamieniać silniki spalinowe na elektryczne – chodzi oczywiście o silnik motoru, którym się poruszam na teledysku. Zależy mi na tym, żeby szukać nowej technologii, bardziej przyjaznej dla środowiska. Chociaż oczywiście mam świadomość, że produkcja energii elektrycznej wciąż nie jest do końca wcale tak ekologiczna, jak tego byśmy chcieli… Ale chodzi mi o to, żeby pokazywać sytuacje, w których mniej się smrodzi i hałasuje, chcę mieć wpływ na myślenie ekologiczne, które jest mi bardzo bliskie.

Suchy liść, który pojawia się na końcu i początku, jest – jak przypuszczam, metaforą. Metaforą czego?

Tak. Interpretację tę można zostawić widzom. Dla jednych jest to nawiązanie do chrześcijaństwa, dla innych do agnostyki czy teorii względności Einsteina…. Podoba mi się to, chciałbym pozostawiać ludziom wiele możliwości interpretacji.

O co tobie chodziło? Co dla ciebie znaczy liść?

Pewnego razu będąc na rowerze w listopadzie – sam w pustym lesie – poczułem małą nieśmiertelność – przeżywamy tyle cykli na Ziemi, a one – tylko jeden. To taki rodzaj przypowieści o młodości… Jak przychodzi jesień, to w naszym klimacie wszystko umiera a my mamy szansę żyć dalej. To jest dla mnie piękne uczucie. Jeżdżąc na rowerze czy spacerując wśród natury jesienią czuję, że idę dalej. I że jestem. Liści już nie ma, a ja jestem, żyję dalej. To jest wspaniałe uczucie, nad którym człowiek zwykle się nie zastanawia.

Ale kiedyś też pewnie będziemy wyglądać jak te pożółkłe, pomarszczone liście.

Dlatego trzeba korzystać z życia, póki czas – one nam o tym przypominają.

L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię 1

Źródło: materiały prasowe

ADRENALINA I HAMAK W LESIE

A ty korzystasz, pełną gębą, bo z tego co wiem, to jeździsz na motocyklu, na rowerze, a na twoim teledysku to nie kaskader obija się o korzenie i glebę, tylko ty sam…

No tak, to jestem ja… było kilka siniaków. Tak, mam takie zajawki. W sytuacjach większych koncertów, gdzie jest kilka, kilkanaście tysięcy ludzi, wydziela się jakaś wręcz abstrakcyjna dawka adrenaliny, i potem ciężko jest poradzić sobie w takim normalnym życiu. Myślę, że te wszystkie rzeczy – motor, rower, są uzależnieniem. Wiem, że ono może być toksyczne, dlatego staram się zawsze znaleźć jakiś balans. Kilka lat temu te granice przesuwałem zbyt daleko, miałem wypadek, złamaną rękę, potłuczoną szczękę. Dzisiaj staram się to robić bardziej dojrzale, bardziej rekreacyjnie. No ale tak, na teledysku to ja tam szaleję i wywracam się na korzenie. Chodziło mi o to, żeby to też było autentyczne.

W pewnym momencie na teledysku leżysz w hamaku i wygląda, jakbyś nocował w lesie. Zdarza ci się to?

Tak, chociaż niezbyt często. Mam kumpli, którzy to robią częściej. Widzę, że coraz więcej ludzi chce doświadczać czegoś takiego.

Tak zwany bushcraft.

Tak, dokładnie. Ludzie szukają ucieczki od zatłoczonych miast do natury. I to będzie piękne, tak długo, jak ludzie będą potrafili uszanować tę naturę.

L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię 2

Źródło: youtube.pl

MIEJSCE NAFASZEROWANE PIĘKNEM

Na koniec chcę wyrazić swoje zadowolenie, że dołączasz do grona Pomorzan, i – jeśli mogę, chciałbym tobie, jako nowemu Pomorzaninowi, zwrócić uwagę, że Trójmiasto to też Kaszuby, a w Gdyni co czwarty mieszkaniec przyznaje się do korzeni kaszubskich. Żebyś o tym nie zapominał, bo mieszkańcy Trójmiasta zdają się o tym zapominać.

[śmiech]

Z przyjemnością będę teraz poznawał tutejsze niuanse. Uważam, że Trójmiasto i Kaszuby są miejscem zjawiskowym. Jest to region , który jest tak nafaszerowany pięknem, że ludzie w innych częściach Polski naprawdę mają wam czego zazdrościć. Kaszuby i różnorodność Trójmiasta, z Gdynią, Sopotem i Gdańskiem, to jest niezwykłe miejsce, jak dla mnie w skali europejskiej… Sam fakt, że możesz przejechać na drugi koniec Trójmiasta – na rowerze, lasem! To jest dla mnie absolutny fenomen. No i Kaszuby ze swoimi jeziorami… Cieszę się, że mogę tu być.

No cóż. To witamy cię u nas!

Dzięki wielkie.

L.U.C. na Kaszubach. Nowy teledysk - od Rytla po Gdynię 3

Źródło: youtube.pl


Zdjęcia do teledysku: Paweł Wyszomirski i Dominik Werner.

L.U.C. wystąpi w najbliższą sobotę w Klubie B90 o godz. 20.15 [bilety: 40 zł w przedsprzedaży, 50 zł. w dniu koncertu] .

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły