Jerzyk ultramaratończyk. Życie w locie - Magazyn Kaszuby
Jerzyk ultramaratończyk
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Jerzyk ultramaratończyk. Życie w locie

Jerzyk. Ptak wyjątkowy. Z biologiem, ornitologiem Piotrem Zięcikiem rozmawia Tomasz Słomczyński

GOŚCIE Z AFRYKI

W maju obchodziliśmy Światowy Dzień Ptaków Wędrownych. Mam wrażenie, że ptasie wędrówki kojarzą nam się tylko z kluczami gęsi i żurawi.

Tak jak mówisz. Jest tak bo widzimy te ptaki na niebie. Tymczasem większość migracji, szczególnie małych ptaków, odbywa się nocą. Budzimy się, wyglądamy przez okno – a one już są w ogrodzie.

A wśród nich – jerzyki.

To rekordziści w świecie ptaków. Wracają do nas z południowej Afryki…

Skąd?

Z południowej Afryki. Nie przejęzyczyłem się.

Chcesz powiedzieć, że lecą do nas z RPA?

Tak, z RPA, z Madagaskaru, z tamtych rejonów świata. Jest to dość tajemniczy gatunek gdyż migruje nocą i jest bardzo trudno obserwowalny. A do tego jeszcze lata na wysokości 2- 2,5 tysiąca metrów. Nie do końca wiemy, którędy. Z racji tego, że w elektronice postępuje miniaturyzacja, dopiero zaczęto im przypinać nadajniki, dopiero zaczynamy te ptaki badać. I okazuje się, że jerzyk jest jednym z najszybciej latających ptaków na świecie, mam tu na myśli lot czynny. Co prawda sokół wędrowny potrafi lecieć z prędkością trzystu kilometrów na godzinę, ale mówimy tu o pikowaniu, natomiast jerzyk potrafi lecieć do dwustu kilometrów na godzinę lotem czynnym, czyli machając skrzydłami.

JAK SIĘ ŚPI W LOCIE? I JAK PŁODZI POTOMSTWO?

I to miałeś na myśli mówiąc, że jerzyki są rekordzistami?

Tak, ale nie tylko. Tych rekordów jest więcej. To są ptaki, które bardzo dużą część życia spędzają w locie. Przez pierwsze dwa, trzy lata nie siadają. Wszystko co muszą robić, każdą czynność wykonują w locie.

A za przeproszeniem, rozmnażają się też w locie?

Tak, rozmnażają się w locie i śpią w locie.

Jak się śpi w locie?

Szczerze mówiąc – nie wiem, nigdy z jerzykiem nie latałem. Ale potwierdzony jest fakt, że przez ten okres w ogóle nie siadają. A jeśli już siadają, to mogą to zrobić tylko i wyłącznie na pionowych powierzchniach. Mają tak specyficznie zbudowane nogi, że wszystkie palce mają skierowane do przodu, nie mają przeciwstawnego palca, tak jak my mamy na przykład kciuka, nie mogą obejmować gałązki. Siadają głównie na elewacji, na skałach, być może na korze drzew. Ale to nie koniec zaskakujących historii o tym ptaku.

Co jeszcze?

Wyobraź sobie, że jerzyki, które widzimy na Pomorzu, jak uganiają się za owadami, mogą mieć gniazda na przykład koło Warszawy. Zazwyczaj w świecie ptaków jest tak, że ptaki żerują w bezpośredniej bliskości gniazda. Natomiast w przypadku jerzyka, gdy na przykład w obszarze gdzie gniazdują, przyjdzie załamanie pogody, jakiś front niżowy, te ptaki potrafią polecieć 200, 300 i więcej kilometrów dalej – bo tam są lepsze żerowiska. Czyli jeśli mamy w na Pomorzu taką pogodę jak dzisiaj, czyli obniżoną temperaturę i deszcz, a nawet opady gradu, to niewykluczone, że „nasze” jerzyki poleciały żerować do Skandynawii. Wrócą do nas, jak się pogoda poprawi.

„Nasze” jerzyki nie mają jeszcze młodych. Ale gdyby miały młode, to nie mogłyby sobie robić takich wycieczek.

Mylisz się, mogłyby. Młode ptaki potrafią przez okres nieobecności rodziców przeżyć w ten sposób, że zapadają w stan przypominający otępienie. Wtedy przez tydzień, do półtora tygodnia nie pobierają pokarmu i czekają na rodziców.

DZIURA W ŚCIANIE – JERZYKOWY DOM

Gdy byłem mały, pamiętam, że w mojej dzielnicy – Górnym Sopocie, co wieczór, gdy miałem otwarte okno, usypiał mnie jednostajny pisk jerzyków latających między kamienicami. A potem nagle dźwięk ustał i już nigdy nie powrócił.

A te kamienice – jakie miały elewacje?

Poniemieckie, stare, dziurawe, zniszczone. Zazwyczaj nieremontowane od czasów wojny.

A dzisiaj?

W latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych mieszkańcy zaczęli ocieplać budynki i remontować dachy i elewacje.

No właśnie. Elewacje mają bezpośredni związek z bytowaniem jerzyków. Te ptaki wcześniej były związane z półkami skalnymi lub gniazdowały w starych dziuplastych drzewach. Natomiast w ciągu ostatnich dwustu lat większość z nich przeniosła się do miast. Najpierw gniazdowały na przykład w murach starych kościołów, między cegłami, kamieniami, później były to przestrzenie pod dachówkami albo stropodachy w budynkach z wielkiej płyty. Często jest tak, że ptaki te są bardzo liczne, ale też bardzo łatwo możemy je stracić z budynku. Najczęściej dzieje się tak na skutek termomodernizacji.

Ale termomodernizacja jest działaniem na rzecz szeroko rozumianej ochrony środowiska, pomijając, że jest korzystna dla kieszeni, więc każdy by chciał mieć budynek ocieplony.

Ocieplając budynek możemy pozostawić otwory wentylacyjne otwarte, nie montować na nich siatek. Tymczasem dzieje się tak, że wszystkie otwory wentylacyjne szczelnie zamykamy, „siatkujemy”, żeby ptaki nie miały tam wstępu. W ten sposób jerzyki utraciły bardzo wiele siedlisk.

Zapewne ludzie nic chcą mieć ptaków za oknem żeby nie mieć zabrudzonych parapetów, wiemy, jakie problemy mogą nastręczać lęgnące się gołębie na balkonie.

Jerzyki są bardzo czyste, nie stwarzają takich problemów. Latają tak szybko i przysiadają rzadko, że trudno je zauważyć, w praktyce widać je przy budynku tylko od czasu do czasu kiedy jak strzała wlatują do otworu. Przy czym nie zachowują się jak jaskółki, które kilka razy w ciągu minuty wlatują i wylatują z gniazda. Jedyną rzucającą się w oczy oznaką, że są, jest dość głośny pisk, jaki z siebie wydają, szczególnie wieczorem, kiedy latają wokół budynków.

JERZYK ZAJMUJE BUDKĘ

Jednym może się on podobać, innym przeszkadzać. Dla mnie to jeden z dźwięków zapamiętanych z dzieciństwa, więc mi się podoba… Słyszałem, że podejmowane są jakieś działania, żeby zrekompensować im brak „dziurawych” elewacji.

Tak, różne instytucje odpowiedzialne za ochronę środowiska tym się zajmują. A przepisy są takie, że jeśli ktoś wykonuje termomodernizację i z jakiś względów nie może zachować istniejących otworów, i w ten sposób niszczy siedliska jerzyków, to jest zobowiązany zrekompensować im tę stratę poprzez wieszanie budek.

I to się udaje? Jerzyki wynoszą się do budek?

Niestety, nie wiedzieć czemu, jerzyk jest bardzo kapryśny. Jak już mówiłem, wywodzi się z terenów górskich, kiedyś gniazdował wyłącznie w szczelinach skalnych, gdzie nie ma  dużych wahań temperatury. Miałem więc kiedyś teorię, że jerzyki nie chcą gniazdować w drewnianych budkach, bo w ciągu dnia mocno się takie budki nagrzewają, a w nocy jest tam chłodno. Myślałem też, że wolą chłód. Ale dwa lata temu obserwowałem termomodernizację rur przesyłowych ciepłej wody. I zobaczyłem, że jerzyki gniazdowały w otulinie rur ciepłowniczych, w których od czasu do czasu płynęła woda o temperaturze sześćdziesięciu stopni… I musiałem swoja teorię zweryfikować. Tak czy owak są bardzo kapryśne. Zdarzało się, że w blokach przed modernizacją były otwory zasiedlone przez jerzyki, przy modernizacji dziury zlikwidowano, zostały wykonane i zawieszone budki lęgowe – a jerzyki nie wróciły, choć co do zasady wracają w to samo miejsce.

Jerzyki są często mylone z jaskółkami. Jak je od siebie odróżnić?

Generalnie rzecz biorąc jaskółki są mniejsze od jerzyków, mają białe podbrzusza, białe elementy na upierzeniu, a u czarnego jerzyka mamy tylko jaśniejszą plamę na podgardlu. Nie ma wyraźnych białych plam, jak w przypadku jaskółek. Jeśli zobaczymy czarną, dużą „jaskółkę”, śmigającą gdzieś wysoko na niebie, i charakterystycznie piszczącą, to jest to właśnie jerzyk.

jerzyk przycięty

Fot. Teresa Kozakiewicz

***

Na filmie: jak wygląda budka dla jerzyka i informacja o tym, że jeden jerzyk zjada w ciągu sezonu lęgowego… 80 kg owadów. To są miliony much, komarów…

Na filmie: jerzyk w locie.

Na nagraniu: odgłosy jerzyków.

 

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły