Złapać kadr sprzed stu lat. Kartuzy i Góra Tamowa - Magazyn Kaszuby
Złapać kadr sprzed stu lat. Kartuzy i Góra Tamowa
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Złapać kadr sprzed stu lat. Kartuzy i Góra Tamowa

Od jakiegoś czasu wędruję po Kaszubach w poszukiwaniu przeszłości. To taka rekonstrukcja historyczna, staram się dostrzegać to, co widywali turyści sprzed stu lat.

Wymyśliłem sobie własną metodologię takich „badań”. Jedną z technik jest zabawa pt. „znajdź stary kadr”.

Najpierw odnajduję gdzieś, najczęściej w sieci, starą pocztówkę albo fotografię.

Potem staram się zidentyfikować miejsce wykonania zdjęcia.

Przyglądam się mu na mapie Google i na mapie archiwalnej, „z epoki”.

Jadę tam.

Trzymając przed oczami wydruk starej pocztówki „łapię” taki sam kadr, jaki złapał fotograf przed stu laty.

Góra Tamowa

Ostatnio zawędrowałem w ten sposób na Górę Tamową.

 

Mapa. To również rodzaj fotografii, odwzorowania rzeczywistości, to taki reportaż, w którym nie ma miejsca na konfabulację, zmyślenie, wszystko ma być takiej, jakie jest. I wiele widać, gdy patrzy się na mapę współczesną i archiwalną. Widać, jak Kaszuby zmieniają się z krainy rolniczej w zurbanizowaną, zabudowaną domkolandię. Wszędzie zabudowa – całoroczna, letniskowa.

Hawkeberg

Zawędrowałem również na wzgórze, które codziennie widzę z okna, zwane niegdyś z niemiecka: „Hawkeberg”. W tym przypadku zainteresowała mnie perspektywa wzajemnego ułożenia względem siebie wieży kościoła św. Kazimierza i budynku Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach. Na widokówce są obok siebie, wieża kościoła trochę cofnięta, po prawej stronie dachu szkoły… W którym miejscu stał fotograf (rysownik)? Nie ulega wątpliwości, że zdjęcie było wykonane ze wzgórza – świadczą o tym wierzchołki świerków widoczne w dole pocztówki.

Kartuzy, widok ze wzgórza Hawkego. Źródło: Fotopolska.ue

Kartuzy, widok ze wzgórza Hawkego. Źródło: Fotopolska.ue

Wystarczyło wiec się rozejrzeć, by skonstatować, że w tej części miasta jest tylko jedno wzgórze. Wejść na nie – wydawałoby się, że nie ma nic prostszego. Otóż – wcale nie. Góra jest dość szczelnie otoczona płotami, od strony technikum, inkubatora przedsiębiorczości, klubu sportowego Cartusia. Można jednak znaleźć przerwę w opłotowaniu (że się tak wyrażę) i wejść…

Filtruj wg

 

I jest – widok znany z pocztówki – budynek szkoły, na prawo od niego – wieża kościoła. To z pewnością ta perspektywa, choć sam widok dość trudny do dostrzeżenia spomiędzy gałęzi. Za kilka tygodni, gdy gałęzie drzew się zazielenią, będzie już zupełnie nie do wypatrzenia.

 

Widok z Góry Hawkego. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Widok z Góry Hawkego – 2017 rok. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

A na szczycie – niespodzianka. Bunkier jakiś? Ruina czegoś, co już na pierwszy rzut oka wygląda na… dawny zbiornik wodny, tak zwany rezerwuar wody.

Zbiornik wodny, został tu wybudowany w 1903 roku. Jakże inaczej to wszystko wówczas wyglądało. Na kolejnych fotografiach widzimy to wzgórze, widzimy zbiornik, który dziś jest w ruinie.

Dawny zbiornik wodny na wzgórzy Hawkego w Kartuzach. Źródło: www.kpwik.kartuzy.pl

Dawny zbiornik wodny na wzgórzu Hawkego w Kartuzach. Źródło: www.kpwik.kartuzy.pl

 

Kartuzy, ulica Klasztorna, od strony jeziora.

I jeszcze jedno ujęcie z Kartuz. Tym razem – niewiele się zmieniło. Tak jakby nad brzegiem jeziora Klasztornego Małego zatrzymał się czas. Mamy więc rok 1940…

Kartuzy, nad brzegiem jez. Klasztornego Małego. Źródło: Fotopolska.eu

Kartuzy, nad brzegiem jez. Klasztornego Małego – 1940 rok. Źródło: Fotopolska.eu

***

AKTUALIZACJA:

Dzisiaj, tj. 12 kwietnia 2017 roku, dzień po publikacji powyższego materiału, zajrzałem do przewodnika „Kartuzy. Krajobrazy i Zabytki” Romana Apolinarego Reglińskiego. Książka ta przez cały czas pisania artykułu leżała sobie spokojnie na biurku, tuż obok komputera. I co się okazało? Że Roman Regliński zrobił dokładnie to samo, co ja – sfotografował w ten sam sposób budynek szkoły i kościoła z góry Haffkego (taka pisownia jest poprawna, jak sadzę kierując się przewodnikiem). Znalazłem tam te same ujęcia, które wykonałem na potrzeby artykułu. Zapewniam, że to przypadek – nie miałem pojęcia, że powielam treści z przewodnika wyważając drzwi już otwarte…  Ale, co tam. Przynajmniej dobrze się bawiłem samodzielnie poszukując kadru sprzed stu lat.

 

 

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły