Beskid Kaszubski. Co to jest? - Magazyn Kaszuby
Beskid Kaszubski 2016. Fot. archiwum prywatne

Beskid Kaszubski. Co to jest?

Autor: Piotr Kowalewski

Zglobalizowany świat i dobrobyt przyzwyczaił nas do tego, że aby odpocząć i przeżyć niezwykłe chwile, należy wyjechać przynajmniej do sąsiedniego kraju. Odnoszę wrażenie, że trochę zapominamy, że wystarczy rozejrzeć się wokół by odnaleźć trochę niezwykłości i niesamowitości.

Piotr kowalewski. Fot. archiwum prywtane

Piotr kowalewski. Fot. archiwum prywatne

Z moimi staraniami zwiążemy Kaszuby z Beskidami

Od dziecka lubiłem wybierać niestandardowe drogi ze szkoły, które prowadziły przez labirynt cienistych wąwozów na skraju wysoczyzny. Odnajdywałem tam źródła, strumienie, kryjówki; chodziłem ze swoim pierwszym atlasem leśnych roślin, by poznać te, które masowo zakwitały wiosną.

Później dzięki rodzicom, którzy jako dziecko zabierali mnie w słowackie Karpaty, przyszło zafascynowanie górami. Chyba każdy w jakiś sposób pamięta, jak widok górskiej scenerii wywołuje wrażenie lekkiej grozy, przytłoczenia, przemieszanego z podekscytowaniem. Czasem tęsknię za tym odczuciem, które później wpłynęło na to, że przez nieomal dekadę mieszkałem w Krakowie. Tam między innymi przeżyłem przygodę kursu przewodników beskidzkich. Odkrywanie Karpat sprawiało mi niezwykłą przyjemność, ale zamiłowanie do Kaszub nie zniknęło, tylko dojrzało. Patrzenie z oddali na tatczëznę pozwalało mi dostrzegać jej wartość, ale także pewne analogie i ślady kaszubskie na południu Polski i w Karpatach.

Gdy zdałem egzamin przewodnicki, moi przyjaciele z Małopolski podarowali mi koszulkę z napisem „Z mòjima dbałoscama zrzeszimë Kaszëbë z Beskidama” (tłum. Z moimi staraniami zwiążemy Kaszuby z Beskidami) a z tyłu napis „Beskid Kaszubski” na tle sylwetki góry Wieżycy. Do dziś zachodzę głowę, skąd moi znajomi wzięli ten kaszubski tekst. Od razu wiedziałem, że kiedyś wykorzystam to hasło.

Tak zaczęło się dziać, kiedy napisałem kaszubską połowę przewodnika traktującego o Śląsku Cieszyńskim i Szwajcarii Kaszubskiej. Już wtedy rodził się pomysł, żeby pomysł ten zrealizować w żywej formie.

Beskid Kaszubski istnieje?

Krajobraz środkowych Kaszub, czy też szerzej – pomorskiego garbu pojeziernego, od dawna kojarzy się wielu osobom z pogórzami, górami, a nawet szwajcarskimi jeziorami. Te skojarzenia zaczęli przynosić już w latach 70-tych XIX wieku niemieccy turyści, nazywając okolice Kartuz Kassubische Schweiz. Najwyższe na Niżu Polskim wzgórza, głębokie doliny, cieniste wąwozy, bystre strumienie i rzeki… Nie na darmo na jednej z dawnych map teren Pojezierza Wschodniopomorskiego określano Pogórzem Kaszubskim. Wszak wystarczy oddalić się 30 km od Bałtyku, by wznieść się o ćwierć kilometra nad jego poziom. Dlatego śnieg spada tu wcześniej i trzyma się dłużej niż w przyległych rejonach. Na wysoczyznach przyroda pozostawiła piaskowcowe groty i wielkie głazy, a współcześnie – w wyniku tragicznych zdarzeń sprzed lat, z zachodnimi rubieżami Kaszub związali się również Łemkowie z Beskidu Niskiego i Bieszczadów.

I jak w tym całym krajobrazie nie odwoływać się do skojarzeń z Beskidami?

Czy jest zatem Beskid Kaszubski? Czy takie pojęcie w ogóle istnieje? Wiem, niektórzy będą zniesmaczeni samą nazwą, bo może umniejszać walory krajobrazowe i przyrodnicze Kaszub. My zawsze jednak przyrównywaliśmy jeden region do drugiego. Polska Sahara – wydmy na Mierzei Łebskiej, pomorskie Ateny – Pelplin, kaszubska Jerozolima – Wejherowo i całe mnóstwo innych nazw, które nie obcy, a sami Kaszubi nadawali. One według mnie pokazują, że możemy tę cząstkę dalekiego świata odnaleźć nie patrząc dalej jak za horyzont widzialny z naszego domu. I tu, na Kaszubach można poszukać przygody, wspaniałych widoków, przeżyć, które czasem są nie do znalezienia w naszych Beskidach.

O co tu chodzi?

Nazwa Beskid Kaszubski nie jest nazwą jakiegoś miejsca i regionu, chociaż dotyczy rejonów Kaszub o najbardziej urozmaiconej rzeźbie terenu, a także miejsc cennych przyrodniczo.

Ma być cyklem jedno- lub dwudniowych, często weekendowych wyjazdów w malownicze miejsca Kaszub. Mam nadzieję, że pozwolą one odkryć piękno miejsc, do których trudno dotrzeć. Wyjazdy są adresowane przede wszystkim do mieszkańców aglomeracji trójmiejskiej i Kaszub, ale imprezy są również otwarte dla chętnych z innych rejonów Polski.

Chciałbym aby były to przede wszystkim wycieczki piesze, kajakowe i narciarskie. Swoisty rytm tych dwóch pierwszych aktywności pomaga człowiekowi zwolnić, by chłonąć to, co ma wokół. Z poziomu pieszego turysty naturalnie wychodzi się na spotkanie z ludźmi. Mam nadzieję, że takich spotkań i ciekawych ludzi (i ich opowieści) nie zabraknie: pasjonatów, podróżników, gawędziarzy.

Znajdzie się miejsce także na zajęcia właściwe dla dzikiego terenu: gotowanie nad ogniskiem, nocleg w hotelu miliongwiazdkowym, sianokosy, czy zdobywanie „Korony Pomorza”, czyli najwyższych wzniesień Pojezierza Zachodnio- i Wschodniopomorskiego.

Miejsc do odkrywania jest mnóstwo – czekają na swoich zdobywców.

Jak dotąd odbyło się pięć edycji Beskidu Kaszubskiego: po Wzgórzach Kosich, przez Jar Raduni i Wąwóz Trątkownicki w kaloszach, po Wzgórzach Szymbarskich pieszo i na nartach, dwudniowe przejście z noclegiem w Chëczy Pomorańców. Kolejne, jeśli możliwości pozwolą, odbędą się między innymi na morenach bytowskich, Szybskich Górach niedaleko Miastka i świętej górze Kaszubów – Rowokole.

Przëgòda je krodzy, niż Të mëslisz.
Przygoda jest bliżej, niż myślisz.

Piotr Kowalewski

Autor od wielu lat zajmuje się działalnością z pogranicza turystyki i edukacji przyrodniczej. Jest pilotem wycieczek krajowych i zagranicznych, przewodnikiem beskidzkim, przewodnikiem terenowym po województwie pomorskim, z wykształcenia zaś przyrodnikiem – biologiem i geologiem. Jest właścicielem firmy WANOGA, świadczącej m.in. usługi przewodnickie i pilotaż wycieczek.

***

UWAGA!!!

Kolejna mikrowyprawa z cyklu Beskid Kaszubski – 25-26.02.2017.
Dwudniowa beztroska wędrówka piesza przez Pojezierze Kaszubskie przez obszar dawnego pogranicza polsko-gdańskiego. Obszar z dala od często uczęszczanych szlaków – będzie więc dość odludnie.
Nocleg w chatce w Częstocinie – terenowej redakcji „Magazynu Kaszuby”.

25 lutego 2016

10:00 Spotkanie na przystanku autobusowym w Nowej Karczmie. Możliwy dojazd z Gdańska i Kościerzyny.
Przejdziemy się wzdłuż ukrytych w głębokich rynnach jezior Psinko, Grabówko, Małe Kamionki i Łąkie. To ostatnie leży na dawnej granicy polsko-gdańskiej. Spróbujemy chociaż z oddali zlokalizować dawną strażnicę w Sztofrowej Hucie. Dalej przez okolice Trzepowa dojdziemy do Częstocina.
Dokładna trasa będzie zależała od warunków w terenie i kondycji uczestników.
Długość, ok. 17 km, suma podejść ok. 300 m.

26 lutego 2016

Mijając malownicze Jezioro Połęczyńskie przejdziemy znów na dawną stronę polską do Połęczyna, obok dawnego kościoła ewangelickiego. W Kameli spróbujemy odnaleźć kolejną strażnicę. W Hopowie obejrzymy dobrze zachowany układ tej wsi, chëcz i kuźnię Walkuszów, oraz kalwarię ze stacjami rzeźbionymi w drewnie przez twórców ludowych z Pomorza. W zależności od czasu skierujemy się w stronę dworu w Wyczechowie lub Lasu Hopowskiego. Wędrówkę zakończymy w godzinach popołudniowych (14:00-16:00) w Somoninie i Kiełpinie.
Powrót w stronę Trójmiasta lub Kościerzyny koleją.
Dokładna trasa będzie zależała od warunków w terenie i kondycji uczestników.
Długość, ok. 15 km, suma podejść ok. 600 m.

Należy zabrać:
dobre obuwie i odzież
karimatę i śpiwór
prowiant
latarkę

Zgłoszenia drogą mailową:
kontakt@wanoga.eu

Trasa – w części, została opisana w artykułach:

Pomyślunki – z harfą, konno, w Połęczynie

Kamela – Grabówko. Pomyślunki na trasie

 

kaszubski-beskid-logo

Artykuły