Bezdomny ślepiec i domek z kart - Magazyn Kaszuby
Jeziora rynnowe w Zaborskim Parku Krajobrazowym. Na pierwszym planie jez. Zmarłe. Fot. Styl Beata Chojeta
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Bezdomny ślepiec i domek z kart

[Kontynuacja reportażu Niebieskopióry oszust i amerykański najeźdźca]

***

Nic z tego. Nadzieje na pogodę okazują się całkowicie płonne. Od rana złośliwa aura zdaje się głośno śmiać z ambitnych planów poznawania Zaborskiego Parku Krajobrazowego. Czyli: leje nie mniej niż wczoraj.

Niezrażeni tym faktem wsiadamy z Grażyną do auta i ruszamy.

Dziuple, jak mówi Grażyna – nawiązując do naszej wczorajszej rozmowy, służą nie tylko ptakom, ale i ssakom.

– Są też letnim domem dla nietoperzy, w których następuje rozród tych zwierząt. Ale – jeśli chodzi o nietoperze, to największy problem leży gdzie indziej…

Osada Kulki, hibernakulum.

Tym razem zatrzymujemy się w środku lasu, w miejscu niczym się nie wyróżniającym. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Po chwili dostrzegam coś w rodzaju niewielkiego pagórka, z którego wystaje… komin?

W międzyczasie Grażyna kontynuuje przerwany wczoraj wykład o nietoperzach:

– Powodem znikania nietoperzy z krajobrazu jest to, że budynki są szczelnie zamykane, a nietoperze nie mają dostępu do wnętrza. Kiedyś budownictwo na Kaszubach było inne, nietoperze znajdowały różne dziury i zakamarki, mogły przezimować w piwnicy czy na strychu. Obecnie szczelnie zamykamy strychy, żeby nie wszedł nam żaden drapieżnik, broń Boże żeby nie pojawiły się nietoperze, bo jeszcze nabrudzą… Nietoperze produkują duże ilości odchodów – guana, które, nota bene, jest świetnym nawozem dla roślin doniczkowych czy w ogrodzie. Ale dziś traktujemy je jako zanieczyszczenie, i nie chcemy mieć pod swoim dachem tych zwierząt.

Znajdujemy się w starej osadzie leśnej.

– Stał niegdyś tutaj dom, prawdopodobnie robotnika leśnego. Został zburzony. Piwnica była wymurowana z kamienia. W 2008 roku podjęto decyzję, żeby założyć tu hibernakulum…

Zbudowano kopułę, która jest widoczna i przypomina pagórek, w środku w tej piwnicy zamontowano ścianki z cegły dziurawki. W te dziury wchodzą zimą nietoperze. Wlatują do środka przez wąską szparę w tym, co przypomina komin. Trudno w to uwierzyć, ale faktem jest, że – jako stworzenia „słabowidzące”, namierzają tę niewielką szparę za pomocą echolokacji.

W pierwszym roku po zbudowaniu hibernakulum, nietoperzy było osiem. Z roku na rok jest ich coraz więcej – w lutym przyrodnicy wchodzą do środka, żeby je policzyć. W zeszłym roku naliczyli osiemnaście zwierząt.

– To ma być taka rekompensata za brak dostępnych piwnic, w których mogłyby zimować – podsumowuje Grażyna.

Osada Kulki. Hibernakulum. Tam pod ziemią zimuja nietoperze. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Osada Kulki. Hibernakulum. Tam pod ziemią zimuja nietoperze. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Pozostaje temat letnich rezydencji skrzydlatych ssaków. Czy również w tym przypadku mogą liczyć na rekompensaty z tytułu niedoboru dziuplastych pni?

Grażyna prowadzi do drzew, które rosną obok przykrytej kopułą piwnicy. Wiszą na nich cementowo-styropianowe, walcowate budki.

– Są tak wykonane, żeby został zachowany mikroklimat, chłodne miejsce, jakby w piwnicy czy jaskini. Kiedy pierwszy raz wieszaliśmy te budki, po miesiącu były już zasiedlone w około osiemdziesięciu procentach. Ich producent mówił, że w porównaniu do drewnianych schronów są bardzo wytrzymałe – to ważne, bo dzięcioł często rozkuwa drewniane budki dla nietoperzy, i to powoduje, że zamieszkują je ptaki. Zastrzegał, że są niedostępne dla dzięcioła, a tu jak widzimy, dzięcioł daje radę… – śmieje się pani ornitolog.

Rzeczywiście, wyraźnie widać pozostałości po pracy dzięcioła. Nie chce się wierzyć, że ten ptak jest w stanie wykuć dziurę w cementowej ściance.

Rozglądam się bacznie wiedząc, że to niepozorne dla spacerowicza lub grzybiarza miejsce, skrywa jeszcze więcej tajemnic. Mijamy mały zbiorniczek wodny.

– To miejsce rozrodu płazów.

Wokół sporo korzeni.

– To są karpy, wykopane z ziemi i ułożone w tym miejscu korzenie ściętych drzew. To schronienie dla płazów i gadów. A tamta hałda kamieni też nie jest przypadkowa, zimują w niej płazy…

Teraz zupełnie inaczej wygląda śródleśna polana. Wszechobecny jest na niej „bałagan”. To „bałagan” przemyślany, mający służyć mieszkańcom lasu, uczyniony ręką człowieka. Fachowo mówi się na to: ochrona czynna.

Dlaczego właśnie tutaj, obok nietoperzy, urządzono schronienia dla płazów i gadów?

– Podczas prac przy hibernakulum natrafiono na traszkę grzebieniastą, grzebiuszkę ziemną… To taka mała żabka, która się zagrzebuje w ziemi… I tak powstał pomysł, żeby dla nich to wszystko tutaj urządzić, cały ten, jak mówisz, „bałagan” – tłumaczy Grażyna uruchamiając silnik samochodu.

Przed nami kolejny przystanek w przyrodniczej podróży po Zaborskim Parku Krajobrazowym.

Rezerwat Nawionek i okolice. Lobelia wrasta w piasek niteczkami

Tym razem zatrzymujemy terenówkę w pobliżu jeziora.

– Na terenie Zaborskiego Parku Krajobrazowego jest siedem jezior lobeliowych. W Polsce jest zaledwie 180 takich jezior. Jeziora lobeliowe stanowią zaledwie 2 procent wszystkich jezior w Polsce. Znajdują się głównie na Pomorzu, w okolicach takich miejscowości, jak Kościerzyna, Brusy, Chojnice, i w województwie zachodniopomorskim w okolicach Złocieńca i Bobolic.

Wychodzimy z lasu na brzeg jeziora Czarnego. Roztacza się widok, który pewnie byłby ładny, gdyby nie fakt, że na głowy spadają nam hektolitry wody. Leje nieustannie.

Jeziora lobeliowe. Czym różnią się od innych?

– Ich nazwa pochodzi od roślinki porastającej brzegi. To lobelia jeziorna. Jest bardzo wrażliwa na zanieczyszczenia. Nawet niewielki ich dopływ, który mógłby użyźnić dno jeziora spowodowałby, że lobelia z danego siedliska by znikła.

Grażyna wskazuje dłonią na porastające dno małe zielone roślinki. Są doskonale widoczne w przejrzystej wodzie. Tu bałaganu nie uświadczysz – biały piasek na dnie sprawia wrażenie, jakby ktoś tu wysprzątał i powsadzał sadzonki… Czysta woda, biały piasek… Gdyby było lato, pewnie trudno byłoby się oprzeć chęci zażycia kąpieli w tym miejscu.

Teraz, pod koniec chłodnego października, oglądamy tę rzadką roślinę w jej zimowej postaci, wiosną tworzy ona kwiatostany, które wystają ponad powierzchnię wody. Lobelia ma białe kwiaty, które mogą też „wpadać” w kolor niebieski. Jest bardzo wrażliwa na zawirowania wody, dlatego kąpiel w tych jeziorach jest zabroniona.

– Lobelia ma takie korzenie, jak korzonki przybyszowe cebuli, to są takie białe niteczki. Jeśli więc falowanie wody może wyrywać z dna te rośliny, to co dopiero kąpiele, stopa ludzka.

Jak tłumaczy Grażyna, występowanie lobelii jeziornej oznacza, że takie jezioro jest bardzo czyste, o wysokiej przezroczystości i jest bardzo ubogie w substancje odżywcze. To tak zwane jezioro oligotroficzne.

– Spójrz na brzeg tego jeziora, widzisz że, że pas szuwarów jest bardzo wąski albo nie ma go wcale.

Jeziorom lobeliowym zagraża dopływ substancji biogennych: azotanów, fosforanów. I wcale nie musi się to odbywać poprzez wprowadzanie do wody zanieczyszczeń. Wystarczy wyciąć las na brzegu.

– A jaki związek ma las na brzegu z zawartością substancji biogennych w wodzie? – zapyta ktoś, komu zamarzą się pieniądze ze sprzedaży desek pochodzących z drzew rosnących przy brzegu lobeliowego jeziora.

Grażyna tłumaczy:

– Jeśli brzegi jeziora są strome, wówczas wycięcie drzew spowodowałoby spływ ściółki do wody. Próchno użyźniłoby jezioro – doszłoby do eutrofizacji. Lobelia jeziorna by znikła. Woda nie byłaby już tak przejrzysta.

Lobelia Jeziorna. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Lobelia Jeziorna. Fot. Tomasz Słomczyński/Magazyn Kaszuby

Jezioro Zmarłe. Podwodne łąki. Domek z kart

Brniemy w deszczu przez las, po kilkuset metrach docieramy do kolejnego śródleśnego jeziorka.

– Oprócz jezior lobeliowych w Zaborskim Parku Krajobrazowym występują również jeziora ramienicowe – informuje Grażyna.

Jezioro, jak jezioro. Może i byłoby ładne, gdyby nie… Wiadomo, co. Naciągam na głowę kaptur. Grażyna dalej tłumaczy:

– Jeziora ramienicowe charakteryzują się tym, że na ich dnie tworzą się podwodne łąki, w skład których wchodzą glony. Ale ramienice to nie są zwykłe glony, to szlachta wśród glonów – śmieje się.

W łąkach podwodnych znajduje schronienie wiele gatunków ryb i skorupiaków.

Przyglądamy się dnu jeziora.

– Charakteryzuje się takim ładnym, białym dnem, gdyż osady tych jezior bogate są w węglan wapnia, pochodzący z rozkładu ramienic.

Jeziora ramienicowe zwykle są głębokie. Na przykład Zmarłe – to, nad którym stoimy, ma głębokość 17 metrów. Dzięki tym łąkom jezioro jest bardzo dobrze natlenione – łąki produkują duże ilości tlenu i żyją tu tlenolubne ryby, takie jak sieja i sielawa.

– A jeśli chodzi o historyczne dane, występowały tu bardzo obficie raki szlachetne – kończy wykład Grażyna.

Raków szlachetnych już nie ma, ramienice – póki co, mają się dobrze. Ale gdyby – na przykład poprzez wprowadzenie do wody zanieczyszczeń, zmienić jej właściwości fizykochemiczne?

– Gdyby zanieczyszczono wodę, znikłyby podwodne łąki, skorupiaki nie miałyby miejsca do bytowania, woda nie byłaby natleniona, mogłyby zniknąć sieja i sielawa.

To tak jak z domkiem z kart. Nie da się wyciągnąć jednej jego ściany tak, żeby reszta się nie zawaliła.

Brzegi jeziora porastają drzewa, które mają 120 lat – i w tym akurat miejscu nie brakuje dziupli. Regularnie pojawiają się tu bieliki, polują na gniazdujące w dziuplach gągoły i ryby.

I tak dalej…

Jeziora rynnowe w Zaborskim Parku Krajobrazowym. Na pierwszym planie jez. Zmarłe. Fot. Styl Beata Chojeta

Jeziora rynnowe w Zaborskim Parku Krajobrazowym. Na pierwszym planie jez. Zmarłe. Fot. Styl Beata Chojeta

Uśmiech i milczenie

Po kilkugodzinnej kąpieli w deszczu wracamy z wycieczki. Przyjemnie jest w ciepłym samochodzie, czas na coś w rodzaju podsumowania. Trudno jednak ogarnąć jednym zdaniem całą różnorodność gatunków, siedlisk, różnorodność przyrody. Tak zwaną bioróżnorodność.

Rozmawiamy, a Grażyna od czasu do czasu uśmiecha się tajemniczo i unika odpowiedzi na niektóre pytania.

– Mówiłaś, że w jednym z jezior wprowadzono raki szlachetne, nasze rodzime. W którym konkretnie?

Tajemniczy uśmiech i uporczywe milczenie.

– Mówiłaś, że zlokalizowano aktywną norę wilków. Gdzie konkretnie, w którym miejscu?

Uśmiech.

– Wiadomo, że w Zaborskim Parku Krajobrazowym gniazdują puchacze. Gdzie można je spotkać?

W końcu Grażyna postanawia się odezwać.

– Nie wszystko nadaje się do prasy – odpowiada ze śmiechem na pożegnanie.

Grażyna Jaszewska. Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

Grażyna Jaszewska. Fot. Edyta Słomczyńska/Magazyn Kaszuby

***

wojewódzki fundusz ochrony środowiska i gospodarki wodnej w gdańskuArtykuł dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Artykuł ukazał się w czasopismach wydawanych przez Norda Press.

express

 

Artykuły