Gwałt i przemoc w rodzinie? Nie mam zdania - Magazyn Kaszuby
przemoc Kartuzy uczniowie
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Gwałt i przemoc w rodzinie? Nie mam zdania

Co trzeci nastolatek w powiecie kartuskim nie potępia przemocy (również seksualnej) w rodzinie. Albo uważa, że może być ona usprawiedliwiona, albo nie ma na ten temat zdania.

Takie wnioski można wysnuć z lektury wyników badania przeprowadzonego przez dr Macieja Dębskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, które zostało zrealizowane w okresie od września do grudnia 2015 roku na zlecenie powiatu kartuskiego. Wzięło w nim udział w sumie 869 uczniów w wieku – 12-18 lat, ze szkół (podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych) w miejscowościach: Kartuzy, Sierakowice, Somonino, Przodkowo, Żukowo, Stężyca, Sulęczyno i Chmielno. Badanie przeprowadzono za pomocą anonimowych ankiet, które rozdawane były w szkołach przez nauczycieli.

przemoc Kartuzy uczniowie

Fot. Pixabay

 

1. Tacy są uczniowie z Kartuz i okolic

Z badania Macieja Dębskiego wynika, że:

Co piąty nastolatek w powiecie kartuskim uważa, że gwałt w małżeństwie nie istnieje. Co czwarty stwierdza, że trudno powiedzieć, czy gwałt w małżeństwie istnieje, czy nie.

Czy w sprawach seksu żona zawsze powinna się zgadzać na to, co chce mąż? Na to pytanie tylko 70 proc. nastolatków odpowiada przecząco. Co dziesiąty nastolatek uważa, że żona powinna godzić zachcianki męża, co piąty zaś nie ma wyrobionego na ten temat zdania.

W niektórych sytuacjach przemoc w domu jest usprawiedliwiona – z tym stwierdzeniem zgadza się ponad 12 proc. nastolatków, a 20 proc. stwierdza, że trudno powiedzieć czy twierdzenie to jest prawdziwe, czy nie.

W sprawach seksu żona zawsze powinna zgadzać się na to, co chce mąż”

  • Nie zgadzam się – 70,1 proc.
  • Zgadzam się – 10,3 proc.
  • Trudno powiedzieć – 19,6 proc.
W niektórych sytuacjach przemoc w rodzinie jest usprawiedliwiona”

  • Nie zgadzam się – 68,2 proc.
  • Zgadzam się – 12,1 proc.
  • Trudno powiedzieć – 19,7 proc.
Obrażanie partnera, wyzwiska, to normalna rzecz, podczas sporu między małżonkami”

  • Nie zgadzam się – 67,6 proc.
  • Zgadzam się – 11.9 proc.
  • Trudno powiedzieć – 20,4 proc.
O przemocy można mówić tylko wtedy, gdy widoczne są ślady na ciele ofiary, np. siniaki, rany, itp.”

  • Nie zgadzam się – 63,6 proc.
  • Zgadzam się – 20,6 proc.
  • Trudno powiedzieć – 15,8 proc.
O przemocy można mówić tylko wtedy, gdy widoczne są ślady na ciele ofiaty, np. siniaki, rany, itp.”

  • Nie zgadzam się – 63,6 proc.
  • Zgadzam się – 20,6 proc.
  • Trudno powiedzieć – 15,8 proc.
Sprawca przestanie stosować przemoc, gdy trafi na właściwego partnera, który nie będzie go prowokować”

  • Nie zgadzam się – 58,9 proc.
  • Zgadzam się – 20,5 proc.
  • Trudno powiedzieć – 30,9 proc.
Gwałt w małżeństwie nie istnieje”

  • Nie zgadzam się – 55,4 proc.
  • Zgadzam się – 20,5 proc.
  • Trudno powiedzieć – 24,1 proc.
Obsesyjna zazdrość, to przejaw miłości wobec partnera”

  • Nie zgadzam się – 54,8 proc.
  • Zgadzam się – 17,0 proc.
  • Trudno powiedzieć – 28,2 proc.

Rozmowa z autorem badania, socjologiem dr. Maciejem Dębskim z Uniwersytetu Gdańskiego.

Co piąty nastolatek uważa, że mąż nie może zgwałcić żony, co czwarty nie ma ten temat zdania, a co dziesiąty uważa, że żona w sprawach seksu powinna zgodzić się na wszystko.Nie wiemy, z czego wynika tak duży odsetek osób, które zdają się usprawiedliwiać przemoc. Możemy jedynie posłużyć się różnymi rekomendacjami i innymi badaniami, które prowadziła na przykład Fundacja „Dzieci Niczyje” czy organizacja Niebieska Linia. To może być powodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze: Usprawiedliwianie przemocy w rodzinie jest raczej związane ze stereotypowym postrzeganiem roli kobiety i mężczyzny w życiu domowym. Tam, gdzie bardziej patriarchalna kultura, tam skłonność do usprawiedliwiania przemocy jest większa. Ponadto może to być związane z samym rozumieniem pojęcia przemoc. Wydaje się, że młodzież, i nie tylko młodzież, jeżeli mówi o przemocy, to mówi tylko o jej twardych formach, że „przemoc” kojarzy się tylko z przemocą fizyczną, że w świadomości ludzi nie ma czegoś takiego, jak przemoc emocjonalna…

Rozumiem, ale jeżeli tak… W wynikach badania czytam: w niektórych sytuacjach przemoc w rodzinie jest usprawiedliwiona – zgadza się z tym 12 proc., zaś prawie 20 proc. – stwierdza, że trudno powiedzieć. Więc jeśli te dzieciaki uważają, że przemoc to jest tylko bicie, po którym zostają siniaki, to tym samym uważa, że w niektórych sytuacjach to bicie jest usprawiedliwione, albo się na tym zastanawiają… Wychodzi, że co trzeci nastolatek nie ma jednoznacznie negatywnego stosunku do bicia, które pozostawia siniaki.

Dlatego zobacz, jak ważna jest dyskusja na temat klapsa. Badania wskazują, że im częściej ktoś był bity przez rodzica, tym częściej jest w stanie stosować te „metody wychowawcze” wobec własnych dzieci. A odsetek osób reprezentujących takie myślenie wzrasta tam, gdzie panuje przekonanie, że jeśli ojciec dał ci w skórę to osiągnął zamierzony efekt wychowawczy.

„Ojciec mnie lał, więc wyszedłem na ludzi”.

Tak. Poza tym – dzieci słuchają. I mówi się różne rzeczy, nawet pół żartem pół serio, przychodzą goście, mówi się sprośne kawały, dzieci to podsłuchują. Jeśli rodzic z dzieckiem nie porozmawia, to dziecko ma pełne przekonanie, że należy wziąć żarty dorosłych i uznać za swoje stanowisko. A jeśli chodzi o odsetek dzieci, które twierdzą, że gwałt w małżeństwie nie istnieje… Nie wiem, jak to tłumaczyć, ten wynik nam trochę zamknął usta. Ktoś próbował to tłumaczyć, że gimnazjalista nie wie co to jest gwałt, że to nie jest dobre pytanie.

Moim zdaniem doskonale wie, co to jest gwałt.

Dokładnie tak, też tak uważam. W tym miejscu warto powiedzieć, że w ramach tego samego badania, pytania były również zadawane nauczycielom. I co się okazuje? Okazuje się, że nauczyciele bardzo często na pytania dotyczące przemocy: czy wiedzą jaka jest skala zjawiska, czy wiedzą jak zareagować, bardzo często wskazywali na odpowiedź: „trudno powiedzieć”. To oznacza – i nie dotyczy to tylko szkół w powiecie kartuskim ale w całym kraju, że ze szkoły „wypychane są” problemy, które nie są problemami szkolnymi. Przemoc w rodzinie często jest takim właśnie wypychanym ze szkoły problemem.

[Wyniki badania: Na pytanie”Czy w szkole, w której aktualnie Pan/i pracuje, uczą się uczniowie, którzy doświadczają problemu przemocy?” – odpowiedź “trudno powiedzieć” zaznaczyło 65,9 proc. nauczycieli.]

2. Wszyscy tacy jesteśmy (przynajmniej statystycznie)

Choć wyniki badań przeprowadzonych wśród uczniów powiatu kartuskiego mogą wydawać się zaskakujące, a nawet szokujące, to w zestawieniu z wynikami badań ogólnopolskich – już przestają zaskakiwać. Niestety – jawią się jako “normalne”. W 2014 roku przeprowadzono badania w całej Polsce – zadając te same pytania dorosłym respondentom. Wynika z nich, że:

O przemocy można mówić tylko wtedy, gdy widoczne są ślady na ciele ofiary np. siniaki, rany itp. – w 2014 roku z takim stwierdzeniem zgodziło się 19,5 proc. badanych, w 2007 roku istotnie mniej – 15,9 proc.

Obrażanie partnera, wyzwiska, to normalna rzecz podczas sporu między małżonkami – z takim stwierdzeniem, zarówno w 2007 i 2014 roku, zgodziło się niemal 25 proc. ankietowanych.

W sprawach seksu żona zawsze powinna zgadzać się na to co chce mąż – zgodziło się 16,5 proc. badanych. Jest to wynik istotnie wyższy od odnotowanego w badaniu z 2007 roku, w którym z powyższym stwierdzeniem zgodziło się niespełna 10 proc. ankietowanych.

Gwałt w małżeństwie nie istnieje – zgodziło z tym twierdzeniem 14,7 proc. badanych (2007 rok) i 18,3 proc. badanych (2014 rok).

W niektórych sytuacjach przemoc w rodzinie jest usprawiedliwiona14,4 proc. ankietowanych twierdzi, że to prawda, jednak zdecydowana większość respondentów – 83,2 proc., uważa, że nie istnieją okoliczności mogące usprawiedliwiać przemoc w rodzinie.
Ponadto: Badania ogólnopolskie przeprowadzone w roku 2007 i 2014 jasno wskazują, że dla blisko jednej czwartej badanych dorosłych Polaków przemoc wobec dzieci w rodzinie, to wyolbrzymiony problem albowiem kłótnie i rękoczyny zdarzają się w każdym domu (z tym stwierdzeniem zgodziło się odpowiednio 22,2 proc. i 23,5 proc.). Ze stwierdzeniem, że rodzice mają prawo ukarać swoje dziecko laniem, zgodził się co czwarty respondent (26 proc.).

[Wyniki badań PSDB dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, 2014r, źródło: www.mpips.gov.pl]

młodzież kartuzy uzależnienia narkotyki

Fot. Pixabay

 

3. Używki. Relatywnie wysoko

Nie tylko przemoc była przedmiotem badania, w którym wzięli udział uczniowie z powiatu kartuskiego. Również uzależnienia.

Jeśli chodzi o używki – pytania dotyczyły znajomych uczniów („jak myślisz, ilu twoich znajomych, kolegów…”). Jak się okazuje, w roku 2015 „odsetek młodzieży powiatu kartuskiego wskazujący na wysoką powszechność spożywania napojów alkoholowych oscyluje wokół 40 proc. W przypadku upijania się można powiedzieć, że powszechne upijanie się dotyczyło ok. 15 proc. znajomych”. „Powszechność spożywania napojów alkoholowych” autor badania nazwał „relatywnie wysoką”.

Tytoń – 33 proc. znajomych uczniów pali papierosy regularnie.

„W przypadku innych substancji psychoaktywnych, w tym narkotyków i dopalaczy, można powiedzieć, że skala używania przez znajomych badanych uczniów jest o wiele niższa” p isze autor badania.

Po narkotyki nie sięga: 72,8 proc. (marihuana), 88,5 proc. (środki nasenne), 93 proc. (ecstasy), 84,3 proc. (dopalacze).

 

4. Uzależnienie od telefonu? Owszem, to możliwe.

Nałogiem, który również był przedmiotem zainteresowań badawczych, o którym warto w tym miejscu wspomnieć, jest uzależnienie od telefonu komórkowego.

uzależnienie od telefonu komórkowego dzieci

Fot. Pixabay

Rozmowa z autorem badania, socjologiem dr. Maciejem Dębskim z Uniwersytetu Gdańskiego.

Czy w tej mierze dzieciaki z powiatu kartuskiego różnią się w jakiś sposób od ich rówieśników z innych części Polski?

Przede wszystkim wydaje się, że wiek inicjacji związany z używaniem telefonów komórkowych jest niższy w dużych aglomeracjach miejskich niż w mniejszych miejscowościach. Na przykład dla dużych aglomeracji to jest 7-8 lat, zaś w mniejszych miejscowościach regularne korzystanie z telefonu komórkowego przesuwa się do granicy 9, 10 a nawet 11 lat. Można powiedzieć, że dzieciaki w Trójmieście, w Krakowie, Warszawie czy Łodzi – tam robiliśmy badania, szybciej sięgają po telefony komórkowe.

W badaniu mówi się o uzależnieniu od telefonu komórkowego. Czy to nie jest trochę tak jak z telewizją, że kiedy się pojawiła, to wszyscy mówili że przestaniemy czytać książki, podobnie było z internetem, że będziemy siedzieć przy komputerach i nic poza tym nie robić. Tymczasem niektórzy są uzależnieni, ale większość jakoś tam funkcjonuje. Świat idzie do przodu.

Zdecydowanie tak i tak jest też w przypadku powiatu kartuskiego. To nie jest tak, że cała młodzież jest uzależniona od używania telefonu i świata poza tym telefonem nie widzi. Trzeba pamiętać, że ci nastolatkowie w dużej mierze urodzili się w erze urządzeń mobilnych, oni często nie znają czasów, w których nie było telefonów komórkowych. W symulacji, którą robiliśmy dla całej Polski wychodzi, że tak naprawdę o symptomach nałogowego korzystania z telefonów komórkowych możemy mówić w przypadku 2-3 proc. dzieci. Mam na myśli dzieciaki korzystające z telefonów bez opamiętania, zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. To są te osoby, które powinny skorzystać z oddziaływań terapeutycznych. To są dzieci, które często mają uzależnionych rodziców, nałogowo korzystających z urządzeń mobilnych.

2-3 proc. – nie brzmi to szczególnie alarmistycznie.

Może nie brzmieć to alarmistycznie, ale w grupie na przykład 22 tys. osób, mamy 600 uzależnionych dzieciaków – i to już nie wygląda tak optymistycznie. Może nie byłoby to tak niebezpieczne, gdybyśmy mieli przygotowane programy indywidualnego oddziaływania terapeutycznego – wówczas rzeczywiście nie brzmiałoby to tak alarmistycznie. Niestety, takich terapii wciąż jest mało, również w powiecie kartuskim.

Bo leczy się głównie z uzależnień od alkoholu, narkotyków.

W społeczeństwie utarło się, że można się uzależnić tylko od substancji. Więc jeśli mamy uzależnienie do nikotyny, alkoholu, substancji chemicznych – to mamy programy wsparcia. Nie leczy się uzależnienia od pracy, od zakupów, nie leczy się e-uzależnień. Świadomość, że w ogóle można się od tych rzeczy uzależnić, jest na znacznie niższym poziomie, również wśród osób dorosłych.

Co mają zrobić osoby, które czują, że mają z tym problem?

Rodzice mogą się zgłosić do fundacjiDbam o mój zasięg. Współpracujemy z wieloma instytucjami, które mogą udzielić wsparcia. Jesteśmy w stanie taką osobę pokierować w odpowiednie miejsce.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły