Frajda znad morza zawitała do Kartuz - Magazyn Kaszuby

Frajda znad morza zawitała do Kartuz

Czwartek, 9 czerwca, tuż przed godz. 11:00, za chwilę rozpocznie się spotkanie Kartuskiego Klubu Rodziców. Schodzą się mamy ze swoimi pociechami. Na stolikach pojawiają się domowe wypieki – ciasto z rabarbarem, z truskawkami, muffiny, ciasteczka. Przyjazne wnętrze biblioteki w Kartuzach, miękki dywan, zabawki – mamy siedzą w krąg, brzdące na kolanach lub zajęte zabawą, pełzają to tu, to tam. Pośród mam – Danka Ślipy, blogerka, fascynatka podróży z dziećmi, szczególnie – komunikacją miejską.

Fot. Edyta Słomczyńska

Danka jest Mamą trzech córek, które – jak mówi, zainspirowały ją do bardziej intensywnego, barwnego życia. Często powtarza, że uwielbia kolorować życie, że lubi dodawać mu smaku dosłownie i w przenośni, choć dobrze zna trudy macierzyńskich dni.

– Doskonale wiem jak wyglądają słabsze chwile. Ponad cztery lata spędziłam z pierwszymi córkami na urlopie wychowawczym w domu. To te momenty, kiedy jeden dzień jest podobny do drugiego, kiedy pomimo spacerów i zabaw wszystko wydaje się nudne, powoduje irytację, a zmęczenie sięga zenitu. I do tego nikt nie docenia twojego wysiłku. Ma się ochotę wszystko rzucić i krzyczeć. Ja nie pozwalałam, żeby takie stany trwały u mnie dłużej niż kilka dni. Zapalało się czerwone światło i wiedziałam, że to ja muszę zadziałać, coś zmienić, by wszystkim nam poprawił się humor. Zaczęłam robić to, co zawsze bardzo lubiłam. Zwiedzać. Szybko się okazało, że jest to dobre nie tylko dla mnie, ale i dla moich dzieci: jeździłam na autobusowe wycieczki po Trójmieście odwiedzając miejsca niekoniecznie przeznaczone dla najmłodszych. Dziś ten czas wspominam jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu. Doceniam go i cieszę się, że mogłam to w taki sposób przeżyć. Zapełniałam białe karty kolorowymi obrazkami.

Danka zwróciła się do tych wszystkich mam, które postanowiły zostać z dziećmi na urlopach wychowawczych.

To prawdopodobnie najlepsza decyzja, jaką mogłyście podjąć. Lepszego czasu nie będzie – bez szefa nad głową, bez sztywnego grafiku, wolna jak ptak – pani własnego codziennego planu. Planu dnia, który warto zapełnić ciekawie, wartościowo dla siebie, jak i dla dziecka, bo lekiem na domowe troski jest wyjście z domu, i to jak najdalej. A jeśli na co dzień nie dysponujemy samochodem, a mamy ochotę zmienić otoczenie? Nic prostszego – trzeba oswoić komunikację miejską, a w waszym przypadku PKM-ę, autobusy.

Danka z entuzjazmem apelowała:

– Nie czekaj aż twój mąż albo partner wróci z pracy i gdzieś was zawiezie. Ruszaj sama! Bądź panią własnego czasu, bądź wolna.

Autorka bloga FRAJDA NAD MORZEM posiada prawo jazdy, jednak znana jest jako aktywistka na rzecz upowszechniania korzystania ze środków komunikacji miejskiej. Skąd wzięła się ta fascynacja?

Pewnego dnia, po namowach odważniejszej koleżanki wyruszyła – pełna obaw, z pierwszą czteromiesięczną wówczas córką w wózku autobusem podmiejskim z Dąbrowy do gdyńskiego Śródmieścia. Wycieczka okazała się niezapomnianą, miłą przygodą. Zaczęła śmielej wychodzić z domu z dzieckiem, a jej wycieczki stawały się coraz dłuższe i coraz dalsze. Z każdą wyprawą miała więcej doświadczeń, umiała lepiej się zorganizować i wychodzić z wszelkich opresji.

W spotkaniu uczestniczyła nasza redakcyjna koleżanka, Patrycja Momot, mama półtorarocznej Hani i sześcioletniego Filipa:

– Opowiadając nam o swoich podróżach, Danka oswajała nas z trójmiejskimi tramwajami, trolejbusami, SKM-ą, autobusami. Wskazywała na ważne kwestie dotyczące organizacji– plan wycieczki, zakup biletów dzień wcześniej, pakowanie prowiantu, rodzaj bagażu (torebka czy plecak), dostosowanie podróży do pór drzemek naszej pociechy, itp. Dostałyśmy cały pakiet sprawdzonych wskazówek. Niektóre z nas dzieliły się swoimi, nie zawsze pozytywnymi doświadczeniami z podróży komunikacją miejską – kłopoty ze zmieszczeniem się w windzie, trudności z umieszczeniem wózka w autobusie, zagubienie w kwestii kupna biletów – jakie, na jak długo… Danka jednak przekonywała nas, że mimo wszystko można mieć z takiej podróży frajdę.

Danka podczas prezentacji pokazywała zdjęcia z wypraw z dziećmi. Opowiadała dokąd kartuskie mamy mogą się udać ze swoimi dziećmi w Trójmieście. Całą listę propozycji przedstawioną na spotkaniu można znaleźć na profilu Kartuskiego Klubu Rodziców – TUTAJ

Danka, prezentując możliwości zwiedzania, poruszania się po trójmiejskich zakątkach, przekonywała, że na tytuł aktywnych mam nie zasługują tylko rodzicielki podróżujące ze swoim dzieckiem Amazonką w kajaku czy wspinające się z nosidłem na Mount Everest.

Na ten tytuł – przekonywała Danka, zasługują głównie te mamy, które potrafią, mimo wielu obowiązków, znaleźć czas na upieczenie ciasta. Te, które mimo zmęczenia znajdą czas na spotkanie w klubie z innymi mamami, które wyjdą ze swoją pociechą do parku czy lasu na spacer, by pokazać dziecku nieco inny, ciekawszy świat, niż ten który mają w swoim pokoju. To mamy, które w wolnej chwili rozwijają swoje pasje: fotografują, robią biżuterię, uprawiają sport, piszą, czytają, malują, śpiewają, gotują, a w to wszystko wciągają swoje dzieciaki. To w końcu te mamy, które mimo opadających powiek, opowiadają kolejną pasjonującą bajkę, a rano pierwsze witają zaspane pociechy.

– Danka sama zainspirowała nas swoimi pomysłami na aktywne spędzanie czasu z dziećmi – malowanki kredą po chodniku, karate na plaży, lepienie osiedlowych bałwanów, pikniki na trawie, a do tego pyszne domowe ciacho i parzona kawa. Niby nic, a jednak mistrzostwo świata! Zapewniała że wcale nie trzeba mieć dużo pieniędzy, by twórczo i aktywnie spędzić dzień. A nagrodą będzie dla wszystkich potężna dawka dobrej energii i poczucie, że nie był to zmarnowany czas – mówiła po spotkaniu Patrycja Momot. – Nasz gość udowodnił nam, że w trudnych momentach warto wyjść z domu, zrobić coś innego, zaplanować choćby krótką, niedaleką podróż w nieznane, pokolorować nasze codzienne życie, zaprosić inne mamy do wspólnej zabawy. Po co? Po to, żeby samej poczuć się lepiej, żeby uświadomić sobie, że dziecko wcale nie jest przeszkodą, a sama podróż może być początkiem dowiedzenia się czegoś nowego o sobie i o świecie. A po takiej przygodzie powrót do znanego codziennego domu będzie już miał zupełnie inny, intensywny smak.

Danka – w podziękowaniu za spotkanie, otrzymała od organizatorów kobiałkę truskawek. Fot. Edyta Słomczyńska

Danka zbierała podpisy pod petycją w sprawie wprowadzenia biletu rodzinnego na terenie Trójmiasta. Chodzi o to, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, by nawet rodzice posiadający jedno czy dwójkę dzieci, zabierający na wycieczkę rodzinę czy znajomych z południa Polski, babcię czy dziadka, mogli skorzystać z oferty biletu, który będzie dużo bardziej opłacalny niż przejazd taką samą grupą samochodem. Obecna oferta biletów komunikacji miejskiej nie przewiduje możliwości tańszego podróżowania przez rodziny z dziećmi. Wprowadzenie oferty biletu rodzinnego mogłoby zachęcić kolejnych mieszkańców Trójmiasta i okolic do korzystania z komunikacji miejskiej.

Petycja znajduje się na blogu Danki Ślipy FRAJDA NAD MORZEM, do lektury którego gorąco zapraszamy.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły