Brunon, faszysta z Lęborka. Część druga - Magazyn Kaszuby
Brunon, faszysta z Lęborka. Część druga
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Brunon, faszysta z Lęborka. Część druga

Brunon, pielęgniarz z Lęborka nawiązał kontakt z faszystowską organizacją ze Szwecji. Zaczął korespondować ze szwedzkimi neonazistami.

Pierwszą część reportażu znajdziesz TUTAJ

***

CZĘŚĆ DRUGA

[na podstawie akt sądowych]

Brunon postanowił odpisać człowiekowi, który określał się mianem: „Ortsgruppenleiter”.

Z wyjaśnień, których potem udzielił prokuratorowi:

„Pisałem w ten sposób aby ta partia faszystowska uważała, że w Lęborku istnieje organizacja o podobnej ideologii, a ja, jej kierownik, jestem Niemcem. W liście tym pisałem o Wehrmachcie, wojnie na Wschodzie z ZSRR i odnośnie Rudolfa Hessa w ten sposób, aby partia ta była przekonana, iż byłem zwolennikiem i pochwalałem działalność faszyzmu niemieckiego. Na przykład o klęsce wojsk hitlerowskich pisałem jak o osobistej tragedii”.

Pielęgniarz z Lęborka zrezygnował z zakupu brunatnych kurtek. I napisał coś jeszcze, co musiało zelektryzować funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa kontrolujących już wtedy tę korespondencję; że jego grupa liczy już ośmiu mężczyzn i dwie kobiety. „Jesteśmy oczarowani tym, że na świecie istnieje grupa pomocy dla Rudolfa Hessa” – dodał. Poprosił też o wskazówki, co dalej ma robić.

Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli obserwację Brunona.

„Heil Hitler!” Stalingrad i Kursk

1

Fot. Tomasz Słomczyński

Nie tylko jego. Drugim mężczyzną wymienionym z notatce Służby Bezpieczeństwa jest Kazimierz Ch. Osiemnastolatek był współlokatorem Brunona (mieszkają w jednym pokoju w Lęborku), uczniem Zespołu Szkół Zawodowych w Gdańsku na Wydziale Piekarskim. Kazika odwiedzała czasem narzeczona. Zdarzało się, że siadali we trójkę z Brunonem przy kieliszku albo szklance herbaty.

W lutym 1975 roku, w momencie zatrzymania Brunona, Kazik mieszkał z nim już osiem miesięcy. W tym czasie Brunon opowiedział mu o swojej przeszłości – że jest Niemcem, i że walczył w Wehrmachcie. Z prokuratorskich zeznań Kazika wynika, że opowiadając o wojnie Brunon „wyraźnie opowiadał się” po stronie Niemiec. Miał mówić, że chciałby wyjechać do RFN. Brunon namawiał Kazika, żeby podpisał petycję o zwolnienie Rudolfa Hessa. Przekonywał swojego osiemnastoletniego współlokatora, że Rudolf Hess siedzi już 30 lat i powinni go już zwolnić. Kazik jednak nie zgodził się jej podpisać.

Brązowe kurtki miały być dla nich dwóch. Kazik wyobrażał sobie, że wyjdą w niedzielę na spacer w nowych, fajnych zagranicznych kurtkach.

Kiedy przyszedł drugi list ze Szwecji, Brunon przemilczał fakt, że trzeba za nie zapłacić.

W zeznaniach Kazika znajduje się opis jednej z sytuacji z Brunonem w roli głównej: Któregoś razu do osiemnastoletniego chłopaka przychodzi jego szef (Kazik terminował w piekarni w Lęborku). Panowie siadają, na stoliku pojawia się flaszka. Brunon, najwyraźniej rozluźniony, zaczyna pokazywać swoje zdjęcia w mundurze Wehrmachtu, a ma ich w sumie siedem. Poza tym chwali się również i innymi dokumentami, na przykład „Ausweis der Deutschen Volksliste” swojej matki z czasów okupacji.

Piekarz Sławomir N. zeznawał przed sądem o tym spotkaniu: „(Brunon – red.) Mówił że szkoda że Hitler wojnę przegrał, ale Niemcy jeszcze tu powrócą i wtedy on okaże im te dokumenty i będzie miał ułatwione życie”. Z relacji tego człowieka wynika, że w pewnym momencie Brunon miał wstać z fotela, wyciągnąć przed siebie prawe ramię i krzyknąć: „Heil Hitler!”.

Poza tym w aktach sądowych znajdują się zeznania kilku osób, które twierdzą, że Brunon z dumą opowiadał o tym, jak walczył pod Stalingradem i Kurskiem.

Czy mówił prawdę?

Bez jednego wystrzału

W aktach znajduje się również szczegółowy życiorys Brunona, własnoręcznie przez niego sporządzony.

Urodził się w Gniewie. Nie zna swojego ojca, z opowiadań rodzinnych dowiedział się, że był nim (najprawdopodobniej) oficer Kriegsmarine. Mężczyzna, po którym nosi nazwisko – mąż jego matki, zginął w armii niemieckiej w czasie pierwszej wojny światowej.

Wybucha druga wojna światowa. Brunon ma osiemnaście lat. Zostaje wcielony do organizacji Todd., która skupia mężczyzn niezdolnych do służby wojskowej albo w wieku przedpoborowym. Budują obiekty inżynieryjne na potrzeby wojska – mosty bazy, lotniska. Todd jest organizacja paramilitarną – jej członkowie noszą mundury i posiadają stopnie.

Brunon trafia do Litwy, Łotwy i w Estonii. W 1944 roku otrzymuje powołanie do wojska. Wtedy wraca na krótki czas do Gniewu i Gdańska (wtedy mógł spotkać Verę Oredsson). W Magdeburgu wstępuje do Wehrmachtu, trafia go na front wschodni – to już jest 1945 rok, Rosjanie zajmują Prusy Wschodnie. Wysiada z pociągu w Gołdapi. Brunon bez oddania jednego wystrzału dostaje się do radzieckiej niewoli.

Z nudów. Tak sobie

Luty – Kwiecień 1975 roku.

Po zatrzymaniu Brunon wielokrotnie jest przesłuchiwany przez prokuratora. Zadawane mu są te same pytania. Przesłuchania odbywają się co kilka, kilkanaście dni.

– Dlaczego podejrzany wysłał kartkę do Orredsonów?

– Nie wiem. Z nudów.

– Czy podejrzany planował jakieś spotkanie z innymi neofaszystami?

– Nie ma żadnych innych neofaszystów. Nie planowałem żadnego spotkania.

– Dlaczego podejrzany sporządził emblemat partii faszystowskiej i powiesił go na ścianie?

– Tak sobie. Wiem, że to był błąd.

Brunon nie potrafił odpowiedzieć na szereg pytań prokuratora:

– Zdawałem sobie sprawę, że są to materiały pochwalające faszyzm i przechowywanie ich i rozpowszechnianie jest w Polsce karalne.

– Nie, nie potrafię wyjaśnić, dlaczego to wszystko napisałem w tym liście zdając sobie sprawę, ze popełniłem przestępstwo. Chciałem aby ta partia faszystowska przysłała mi więcej broszur, gdyż byłem ciekawy jaka treść będzie w następnych broszurach.

– Bardzo się bałem tego, że nawiązałem taki szeroki kontakt z ta partią.

– Tak, zdawałem sobie sprawę, z tego że w ten sposób nawiązuję kontakt z faszystowską organizacją, która jest przeciwna socjalizmowi i jako pochwalająca faszyzm niemiecki jest wrogo nastawiona do Polski Ludowej.

Przed sądem zaś Brunon powiedział – na koniec procesu, przed ogłoszeniem wyroku:

– Bardzo żałuję tego, co uczyniłem, nie chciałem działać przeciwko Polsce.

Vera Orredson przed laty… Źródło: domena publiczna

To wszystko. Niewiele. Cztery lata więzienia

Sędzia wydający wyrok musiał brać pod uwagę następujące fakty:

Najpierw Brunon nie przyznawała się do winy i kategorycznie zaprzeczał swoim sympatiom do faszystów. Potem, przed sądem przyznał się do winy i wyraził skruchę prosząc o łagodny wymiar kary.

Osoba Very Orredson pojawia się na początku śledztwa w wyjaśnieniach Brunona. Potem coraz mniej o niej wspomina, pod koniec śledztwa nie wspomina o niej w ogóle. Niewyjaśnionym pozostaje, co sprawiło, że Brunon po trzydziestu latach nagle zapragnął nawiązać z nią kontakt.

Prokurator w akcie oskarżenia zarzucił Brunonowi działanie na szkodę Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz „gromadzenie w celu rozpowszechniania” „literatury propagującej faszyzm”.

Śladczy zdołali udowodnić Brunonowi następujące działania:

Wysłanie kartki pocztowej do Very i Assara Orredsonów.

Wysłanie listu do Petera Sonesona.

Wykonanie emblematu szwedzkiej partii faszystowskiej i powieszenie go na ścianie w swoim pokoju.

Kilkukrotne wyrażanie żalu z faktu, że Hitler nie wygrał wojny.

Jednorazowe wykonanie gest faszystowskiego pozdrowienia „Heil Hitler”.

To wszystko.

Sąd wymierzył Brunonowi karę: cztery lata więzienia.

Brunon nie złożył rewizji, nie odwołał się od tego wyroku. Nie wiadomo, dlaczego. Czy uznał te karę za łagodną? A może funkcjonariusze SB go do tego przekonali?

Nie wiadomo też, czy Vera – działaczka Hitlerjugend, którą spotkał w Gdańsku w czasie drugiej wojny światowej, to ta sama Vera – neofaszystka ze Szwecji.

Akta niekompletne

Wyrok wydał Bolesław Senyszyn, w 1975 roku sędzia, dziś czynny zawodowo adwokat (prywatnie – mąż posłanki SLD). Rozmowa dotyczy zupełnie innej sprawy, w której ówczesny sędzia wydał wyrok śmierci. Nieoczekiwanie temat schodzi na sprawę Brunona. Pytam dlaczego, przy tak marnych dowodach na rzeczywiste zaangażowanie w budowanie faszystowskiej organizacji, wydał tak surowy wyrok.

– Ten człowiek organizował grupę neonazistowską. To wynikało z podsłuchów, które założyła mu Służba Bezpieczeństwa. Z tego, co pamiętam, próbował zgromadzić grupę młodych chłopaków.

– Ale w aktach nie ma o tym ani słowa.

– Nie ma. Bo nie może być. Akta nie są kompletne. Nie ma w nich materiałów, które gromadziła Służba Bezpieczeństwa, stenogramów rozmów z podsłuchów. A poza tym… Wie pan, to był moment, w którym akurat w Szwecji zaatakowano ambasadę RFN… Tyle się wtedy mówiło o terroryzmie na Zachodzie.

Kara adekwatna

link_SR1MuwOaGpo00RTPBtmMLHItUYBLfrP7,w300h223

Członkowie RAF. Źródło: domena publiczna

24 kwietnia 1975 uzbrojeni aktywiści RAF – Frakcji Czerwonej Armii – skrajnej lewackiej organizacji terrorystycznej, wdarli się do ambasady RFN w Sztokholmie i rozpoczęli jej okupację. Zażądali uwolnienia 26 uwięzionych w Niemczech członków RAF. Ich żądania spotkały się z odmową władz niemieckich. Wówczas terroryści zamordowali attaché wojskowego Andreasa von Mirbacha i radcę ambasady Heinza Hillegaarta. Dwóch okupujących ambasadę członków RAF zginęło od przypadkowej detonacji podłożonych materiałów wybuchowych (jeden na miejscu, drugi w szpitalu). Czterech kolejnych zostało aresztowanych.

30 kwietnia 1975 roku dokonano zamachu bombowego na Izbę Przemysłowo-Handlową w Ludwigshafen i Moguncji.

4 maja 1975 roku podłożono bombę pod budowaną elektrownię atomową w Strasburgu.

21 maja 1975 roku rozpoczął się proces uwięzionych przywódców RAF. W Paryżu wybuchały bomby – pod Domem Szwedzkim i salonem Volvo.

Dla polskich gazet zachodni terroryzm był chorobą toczącą kapitalizm. Socjalizm miał być wolny od tego rodzaju patologii.

W tym samym dniu, w którym rozpoczynał się proces w Paryżu – 21 maja 1975 roku, Sąd Wojewódzki w Gdańsku wymierzył Brunonowi karę czterech lat pozbawienia wolności.

Zima 2015 roku. Gabinet adwokata Bolesława Senyszyna.

– Chce pan powiedzieć, że były obawy, że ktoś taki, jak na przykład Eryk O., może doprowadzić do tego, że również w Polsce dojdzie do ataków terrorystycznych?

– Tak, były takie obawy – odpowiada były sędzia.

– Miał pan naciski, żeby surowo go ukarać?

– Nie, nie miałem żadnych nacisków. Uznałem, że taka właśnie kara jest dla niego adekwatna.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły