Egzekucja w partyzanckim bunkrze

Egzekucja w partyzanckim bunkrze

Major „Ryś” nie mógł wiedzieć że idzie na śmierć z rąk towarzyszy broni

Tekst: Ryszard Leszkowski

Nie znamy dokładnej daty tej egzekucji, uznanej przez wielu za zwykłe morderstwo. Wiadomo tylko, że było wczesne lato, przełom czerwca i lipca 1943 roku, kiedy „Ryś” zbliżał się do podziemnego schronu Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf”. Schron ukryty był w okolicy Leśniczówki Dywan, położonej między Sominami a Kaliszem Kaszubskim.

Działo się to nocą. Odwołany przed trzema miesiącami komendant „Gryfa” nie mógł wiedzieć, że idzie wprost w objęcia śmierci, pod lufy egzekutorów, ale też nie mógł spodziewać się przyjacielskiego powitania. Konflikt między nim a Józefem Dambkiem narastał już od miesięcy.

Do dziś toczą się spory o to, co wydarzyło się wtedy w podziemnym bunkrze. Jedni mówią: mord polityczny. Inni zaś: zasłużona kara dla zdrajcy.

ptasia wola 1
W Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku można zwiedzać replikę bunkra TOW „Gryf Pomorski” Źródło: cepr.pl

Weteran kontra przeszkolony nauczyciel

Józef Gierszewski, „Ryś” walczył w wojnie bolszewickiej, był porucznikiem rezerwy przygotowanym do organizowania sieci dywersji pozafrontowej w przypadku konfliktu z Niemcami. Od maja-lipca 1942 do lutego 1943 roku, już w stopniu kapitana, był komendantem głównym największej organizacji ruchu oporu na Pomorzu – Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” (1).

Józef Dambek był nauczycielem, prawdopodobnie związanym z siecią dywersji pozafrontowej w powiecie kościerskim, szkolonym w celu – podobnie, jak Gierszewski, organizacji akcji sabotażowych przeciwko Niemcom. Dambek miał stopień porucznika, i był wiceprezesem Rady Naczelnej „Gryfa”. Prezesem, ale honorowym, był. ks. Józef Wrycza, i w tej sytuacji Dambek pełnił w istocie kierowniczą rolę w tej organizacji (2).

Warto w tym miejscu uczynić dwie uwagi dotyczące stopni wojskowych obu panów. W warunkach okupacji i walki z Niemcami z pewnością ta kwestia miała duże znaczenie. Otóż, jeśli chodzi o Józefa Gierszewskiego – podkomendni tytułowali go  majorem, co potwierdzają powojenne świadectwa partyzantów. Na jego nagrobku użyto określenia „Ps. mjr Ryś”, co sugeruje, że stopień wojskowy odnosi się do czasu konspiracji. Jesli zaś chodzi o Józefa Dambka – na krzyżu (znajduje się w Gołubiu) upamiętniającym jego śmierć widnieje napis: „por. Józef Dambek”. Prawda jest jednak taka, że ten dowódca TOW „Gryf Pomorski” przed wojną nie odbył służby w armii polskiej, więc nie mógł uzyskać stopnia wojskowego.

Konflikt między Dambkiem a Gierszewskim narastał od drugiej połowy 1942 roku. Gierszewski chciał połączenia „Gryfa” z Armią Krajową. Drugą kwestią było gromadzenie i przetrzymywanie przez Józefa Dambka list zawierających dane członków TOW „Gryf Pomorski”. Trzecią sprawą, która ich różniła – być może najistotniejszą, były różnice charakteriologiczne, wzajemne pretensje i, mówiąc oględnie – konflikt osobisty. Połączenie z AK, którego Dambek tak bardzo chciał uniknąć, mogło pozbawić go owej kierowniczej roli.

Józef Dambek miał więcej powodów, żeby nie darzyć sympatią Gierszewskiego. „Ryś”, jako przedwojenny oficer, dobrze wyszkolony, miał spore poważanie wśród członków „Gryfa” i mógł stanowić realne zagrożenie dla władzy przysposobionego do dywersji nauczyciela, jakim był Józef Dambek.

W ostrej fazie konfliktu obu panom puszczały nerwy. Prof. Gąsiorowski przytacza relację, z której wynika, że jednego razu „obaj pokłócili się i wydobyli na siebie pistolety”. Również na innym konspiracyjnym spotkaniu – w leśnictwie Młynki, dwaj przywódcy „Gryfa” grozili sobie użyciem broni.

Ludzie, jestem niewinny!

W nocy kiedy został zastrzelony, Gierszewski, zanim wyszedł z domu w Lendach, gdzie się ukrywał, zdążył powiedzieć współlokatorom, że idzie na spotkanie z Józefem Dambkiem.

Prof. Andrzej Gąsiorowski, który wspólnie z Krzysztofem Steyerem opublikował w 2010 roku monografię pt. „Tajna Organizacja Wojskowa Gryf Pomorski”, zauważa, że do śmierci komendanta doszło w okolicznościach nie do końca wyjaśnionych.

Nie wiadomo, czy został zamordowany, czy zabity w majestacie wojennej sprawiedliwości.

Prof. A Gąsiorowski na podstawie wcześniejszych publikacji i własnych badań starał się ustalić okoliczności śmierci Józefa Gierszewskiego. Nie jest to zadanie proste, jako że powojenne wspomnienia uczestników zdarzeń trzeba traktować z dużą dozą ostrożności.

Dowódca związanego luźno z „Gryfem” oddziału partyzanckiego, Jan Szalewski po wojnie wspominał, że Gierszewski został skazany przez Sąd Specjalny. W przywołanym przez prof. Gąsiorowskiego oświadczeniu z 1970 roku, Szalewski pisze, że „Rysia” oskarżono o zdefraudowanie 3000 marek organizacyjnych pieniędzy.

Autor cytuje też Józefa Milocha, który, kiedy padały strzały znajdował się obok schronu i widział, że feralnej nocy weszło pod ziemię czterech ludzi. Potem usłyszał dwa strzały i krzyk Gierszewskiego: „ludzie, co wy robicie, jetem niewinny!”. Według niepotwierdzonych relacji strzelał z dubeltówki J.J. ps. „Mechlin”. Pozostali egzekutorzy także są znani, Leon Kulas „Zawisza” napisał, mając wiadomość z drugiej ręki, ze Gierszewski dostał dwa strzały w brzuch.

Józefa Gierszewskiego pochowano nieopodal leśnictwa Dywan.

Czy śmierć popularnego wśród „gryfowców” dowódcy była aktem podziemnej sprawiedliwości, czy raczej skrajnej niesprawiedliwości, mimo że, jak wszystko na to wskazuje, egzekucję poprzedził wyrok sądu specjalnego organizacji? Jednak ten sąd nie miał „umocowania” prawnego, jako, że „Gryf Pomorski” formalnie nie należał do struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

bunkier-01
Rekonstrukcja bunkra Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Źródło: cepr.pl

Dobre imię

Śmierć por. Józefa Gierszewskego nie tylko podzieliła członków TOW „Gryf Pomorski w roku 1943, ale dzieli kombatantów również i dziś, 70 lat po wojnie.

Spór ten rozgorzał na nowo w pierwszej dekadzie XXI wieku. Powstał Zespół do Spraw Upamiętnienia Etosu Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”, któremu przewodzi ichtiolog z wykształcenia, Stanisław Uciński. Dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że zespół nie tyle dba o etos „Gryfa”, ile o etos Józefa Dambka., który jawi się w publikacjach i wypowiedziach członków Zespołu jako postać heroiczna i „nieskalana”. Gierszewski zaś został postawiony w jednym szeregu ze zdrajcami współpracującymi z Gestapo.

W rozpętanej burzy, w obronie „Rysia” głos zabrali kombatanci Armii Krajowej.

W liście do premiera Donalda Tuska piszą m.in., że Józef Dambek powinien być zapamiętany w historii Polski Podziemnej jako morderca porucznika Józefa Gierszewskiego.

W dwutygodniku katolickim „W Rodzinie”, wydawanym w Chojnicach, w 2007 r. nazwano Józefa Gierszewskiego zdrajcą. Wśród tych, którzy zareagowali na te publikację, był prof. Józef Borzyszkowski i redaktor naczelny „Pomeranii” Cezary Obracht- Prondzyński. Bronili dobrego imienia „Rysia”: „Kto wystąpi w imieniu prof. Stanisława Gierszewskiego, naszego Mistrza, który całe życie w PRL żył z piętnem dziecka ojca zamordowanego skrytobójczo, i który całe życie walczył o przywrócenie mu dobrego imienia. My w każdym razie o to dobre imię się upominamy”- napisali znani naukowcy.

Kaszuby 1939 – 1945. Przeczytaj artykuł o wojnie na Pomorzu.