Ułańska fantazja czyli batem w Kaszubę. Jak Polska zaślubiała Pomorze [Cz.2] - Magazyn Kaszuby
Tomasz Słomczyński Tomasz Słomczyński
Redaktor Naczelny
t.slomczynski@magazynkaszuby.pl

Ułańska fantazja czyli batem w Kaszubę. Jak Polska zaślubiała Pomorze [Cz.2]

…Dokończenie poprzedniego artykułu.

Współczesny stereotypowy obraz Kaszuby wskazuje na jego (prawdziwą lub rzekomą) nieufność wobec obcych. Być może jest w tym jakaś prawda, choć współczesne Kaszuby zmieniają się niezwykle dynamicznie, wraz z tymi zmianami następuje również zmiana owej „zamkniętej” postawy. Ci, którym łatwo przychodzi dokonywanie ocen Kaszubów w tej mierze (ich nieufność i “zamknięcie” wobec obcych), zazwyczaj nie zadają sobie pytania, skąd wzięły się te cechy. Nie mają pojęcia o tym, że Kaszubi mogą mieć historyczne powody do okazywania dystansu wszelkim przybyszom.

Polacy skuteczniejsi niż Prusacy

Przez lata pruskiego zaboru, jako Słowianie, byli przez Niemców sekowani. Długo by opisywać, jak przebiegała kolonizacja i germanizacja tego regionu – to temat na szereg osobnych artykułów. Dlatego 1920 rok, który przyniósł im wyzwolenie od pruskiej dominacji, miał przynieść również wolność – w pełnym rozumieniu tego pojęcia. Tymczasem, zamiast niej Kaszubi doznali nowego, brutalnego ucisku i szoku kulturowego.

Jan Karnowski, wybitny działacz kaszubski, pisał o tym, jakim piętnem odcisnęła się polska „okupacja” Pomorza z roku 1920: „Powiedział mi pewien obywatel północnych Kaszub, że czego nie dokonały 150-letnie rządy pruskie, tego dokonało wojsko polskie, gdyż obudziło w ludzie kaszubskim świadomość odrębności szczepowej i etycznej w stosunku do przybyszów”.

W części pierwszej niniejszego artykułu opisano sposób, w jaki Kaszubi byli traktowani przez polskie wojsko. Pora więc zadać pytanie: Dlaczego polscy żołnierze pozwalali sobie na tego rodzaju niedopuszczalne zachowania?

Kaszuba czyli gbur

Niewątpliwie było to efektem braku dyscypliny i błędów popełnianych w tej mierze przez dowódców. Jednak u źródła tej dramatycznej dla wielu Kaszubów sytuacji należy dostrzec czynniki, które dr Janusz Kutta nazywa „psychospołecznymi”.

– Spotkanie z ludźmi z Kongresówki czy Galicji to wówczas dla Kaszubów był szok – mówi prof. Cezary Obracht-Prondzyński, socjolog, który od wielu lat zajmuje się tą tematyką. Dodaje, że – choć wśród znawców tematu, sytuacja na Kaszubach w 1920 roku jest znana, to w szerszym odbiorze kwestie te są nieobecne. – Kaszubski punkt widzenia cały czas jest nieobecny w ogólnonarodowej narracji historycznej.

W 1920 roku stało się jasne, że – pomimo wielu deklaracji politycznych „o dzielnym ludzie kaszubskim”, który mimo zaboru „zachował dla Polski Pomorze”, wciąż pokutują stereotypy rodem z czasów przedrozbiorowych, kiedy sformułowanie „Kaszuba” miało w centralnej, południowej i wschodniej Polsce znaczenie pejoratywne: oznaczało kogoś nieokrzesanego, pochodzącego z odległych zakątków, gburowatego. Sam język zaś, wojskowi (a zaraz po nich – również i cywilni przybysze z innych części Polski), uważali za gorszą odmianę polskiego, „narzecze”, którego należy się wstydzić. Dla żołnierzy i imigrantów z Kongresówki i Galicji (którzy w 1920 roku zaczęli masowo osiedlać się na Pomorzu), tradycyjna religijność Kaszubów i powszechny tu kult maryjny, jawiły się jako objawy zaściankowości. Język kaszubski zaś, uznawany za „narzecze”, był powodem do drwin.

haller zaślubiny

Zaślubiny Polski z morzem, Puck, 10 lutego 1920 roku. Źródło: NAC

Znaczna część zarzutów kierowanych do wojska dotyczy nieobyczajnego prowadzenia się. W tym miejscu wspomnieć należy, że Kaszubi byli społecznością wyjątkowo mocno związaną z wiarą katolicką, co przez wieki pruskiej (ewangelickiej) dominacji pomagało im zachowywać tożsamość. Ich sposób bycia charakteryzował się szczególną dbałością o tzw. właściwe prowadzenie się. Wyjątkowo silny na tym terenie był kult maryjny. W 1920 roku doszło więc do konfrontacji dwóch obyczajowości – żołnierskiej i włościańskiej – kaszubskiej. Mówiąc inaczej – ułańska fantazja polskich oficerów nie mogła przypaść do gustu skromnym Kaszubom.

 

Bosy Antk

Z drugiej strony, w odczuciu samych Kaszubów – arogancja przybyszów uważających się za „kogoś lepszego”, nie miała podstaw w rzeczywistości. Wszak to oni właśnie – w stosunku do mieszkańców np. Kongresówki, stali na wyższym poziomie cywilizacyjnym, przynajmniej jeśli chodzi o kulturę materialną. Jeszcze w okresie rozbiorów do powszechnego użycia weszły kaszubskie powiedzenia „Bosy Antk” albo „Rusk”, odnoszące się do mieszkańców Kongresówki i Galicji. Teraz zaś „Bose Antki” masowo przybywały na Kaszuby, co więcej, często zajmowały kluczowe stanowiska w nowopowstającej administracji. „Bose Antki” stanowiły brutalną władzę wojskową. Napływowa inteligencja zaś reprezentowała stanowisko, według którego rodzima kultura polska miała być dominującą i „jedynie słuszną” na terenach przyłączonych do kraju. Nie brano pod uwagę „pomorskiej specyfiki”. Konflikt był nieunikniony, a podziały gwałtownie się pogłębiały.

Zadra

W efekcie Kaszubi, po kilku miesiącach „nowej Polski” przypominającej okupację, jaką im sprawili żołnierze gen. Józefa Hallera, po rujnujących ich materialnie decyzjach polskiej administracji, wielokrotnie zwracali się o przyłączenie ich małej ojczyzny do Wolnego Miasta Gdańska. Z wypowiedzi ówczesnych polityków i kaszubskich (nastawionych propolsko) intelektualistów wynika, że utrata Pomorza w 1920 roku była całkiem realna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Błękitna Armia pod dowództwem Generała Józefa Hallera rozgramia Sowietów na przedpolach Warszawy w 1920 roku. Litografia z 1921 roku. Źródło: Wikipedia

Władze polskie zareagowały w ostatnim momencie. Po wizycie sejmowej komisji sytuacja zaczęła się poprawiać, a powszechne zachowania wojskowych stawały się coraz rzadsze. “Błękitni” ułani gen. Józefa Hallera trafili na front wojny posko-bolszewickiej. A Kaszubi zostali… Ich rozczarowanie długo jeszcze dawało o sobie znać.

W efekcie aż do lat trzydziestych największe wpływy polityczne zachowywała tu endecja, która postulowała o jak największą autonomizację Kaszub. Sami Kaszubi chętnie podkreślali swoją odrębność od kultury ogólnopolskiej, co stało na drodze tzw. unifikacji Kaszub. Jeszcze przez długie lata Kaszuba okazywał się być nieufny wobec administracji z Warszawy. Można to odbierać jako efekt głębokiej zadry, jaką wbito na początku lat dwudziestych w tworzącą się dopiero kaszubsko-polską tożsamość mieszkańców Pomorza.

„Potrzeba będzie 20-letniej pracy ostrożnej, systematycznej i kierowanej sercem i dobrą wolą, aby przywrócić ten stan psychiczny, który panował przed zajęciem (Kaszub przez polskie wojsko – red.)” – mówił w 1922 roku Jan Karnowski.

 

 

Korzystałem m.in. z:

Józef Borzyszkowski, Przemysław Hauser (oprac.), Sejm Rzeczypospolitej o Pomorzu w 1920 roku. Sprawozdanie Komisji Pomorskiej, Gdańsk 1985.

Uważam Rze, „Ułańska okupacja Pomorza”, Nr3 (173)/2016.

Janusz Kutta, Druga Rzeczpospolita i Kaszubi, Bydgoszcz 2003.

Jan Karnowski, Moja droga kaszubska, Gdańsk 1981.

To również cię zainteresuje...

Najnowsze Artykuły